Siłą rzeczy w mieście zaczęły tworzyć się korki i trzeba było ten problem rozwiązać. Stąd pomysł na budowę 12-kilometrowego, biegnącego obrzeżami miasta pierścienia drogowego, który kosztował 100 mln zł, pochodzących przede wszystkim z budżetu miasta i z funduszy unijnych. Dzięki tej inwestycji bez przeszkód można dziś przejechać z południa na północ miasta, omijając jego centrum. Od dawna chciałem, by Koszalin przestał być miastem tranzytowym z prawie autostradą przebiegającą przez centrum. Wyprowadzenie samochodów na obrzeża pozwoli na zagospodarowanie położonej w centrum starówki zgodnie z funkcją, jaką powinna pełnić. A powinna zapewniać więcej spokoju, więcej miejsc odpoczynku, więcej obszarów, w których sensownie można spędzić czas.

Powstanie pierścienia zmieniło także sposób patrzenia na miasto przez mieszkańców. W związku z jego budową odkrytych zostało 100 hektarów do zagospodarowania. A mało kto z nas uświadamiał sobie potencjał tego terenu, bo nie było jak do niego dotrzeć. Teraz jest to doskonale skomunikowany grunt, który warto sensownie ożywić. To prawdziwe wyzwanie, przed którym stanęliśmy.
Na pewno daleko nam do wielkich aglomeracji, w porównaniu z nimi po Koszalinie jeździ się płynnie i bez problemów. Zdajemy sobie jednak sprawę, że z każdym rokiem przybywa samochodów i ruch na ulicach, zwłaszcza latem, gdy w mieście jest sporo turystów, będzie coraz większy. Dlatego stworzyliśmy miejską sieć szerokopasmową, którą wkrótce wykorzystamy w centralnym systemie zarządzania i sterowania sygnalizacją świetlną (kierowanie ruchem ulicznym) na terenie miasta, a także usprawnienia komunikacji w mieście (m.in. tablice informacyjne o wolnych miejscach parkingowych, utrudnienia w ruchu, ważenie pojazdów przeciążonych itp.), wdrożenia system pomiaru natężenia hałasu, zanieczyszczeń oraz natężenia ruchu w mieście.
Jednak pierścień, który już działa, nie rozwiąże wszystkich problemów komunikacyjnych miasta. Dlatego aktywnie wspieramy modernizację dróg szybkiego ruchu — S6 i S11. Nie wszystko zależy bowiem od samorządów — decydujący głos ma tutaj rząd i parlament. Bez tego wsparcia wiele gmin skazanych będzie na powolną degradację w kierunku prowincjonalnych ośrodków bez większej przyszłości. Starania o drogę S6 na szczęście zostały zakończone sukcesem. Modernizacja S6 pozwoli na lepszą komunikację z Berlinem i Kaliningradem, a także Szczecinem, Słupskiem i Trójmiastem — bo na tej osi funkcjonujemy. To bardziej połączenie gospodarcze, niezwykle istotne chociażby w kontekście naszej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, zyskującej aortę, którą bezpieczniej i częściej przetaczać się będzie strumień pojazdów przez obwodnicę naszego miasta. Zaryzykuję twierdzenie, że — używając terminologii medycznej — to jeden z bypassów Koszalina. Ale potrzebujemy jeszcze drugiego — drogi S11, tędy bowiem wiedzie jeden z głównych szlaków komunikacyjnych w okresie wakacyjnym. Turyści docierają do nas przede wszystkim z południa Polski. Dopiero wtedy będzie można mówić, że Koszalin jest skomunikowany ze światem. Bo na razie obawiam się, że otwarte zostanie tylko jedno skrzydło okiennicy. Oczywiście dobrze by było, gdyby uzupełnił to transport kolejowy, ale każdy z nas wie, że wymaga on ogromnych nakładów finansowych. A samorządy nie mają na przewoźników kolejowych żadnego wpływu. Dlatego cieszą rządowe plany realizacji również tej wielomilionowej inwestycji drogowej.
PIOTR JEDLIŃSKI, prezydent Koszalina