Mniej ludzi oznacza mniej błędów

Wojciech Chmielarz
opublikowano: 2006-07-05 00:00

Integracja systemów IT to uproszczenie architektury informatycznej firmy oraz oszczędności i obniżenie ryzyka powstania błędów przy obróbce danych.

Wiele firm z branży IT reklamuje się jako integratorzy systemów. Równie wielu klientów chciałoby wiedzieć, co to tak właściwie znaczy.

— Integracja systemów informatycznych może być rozumiana jako czynność, mająca na celu połączenie niejednorodnych narzędzi informatycznych w większą całość, w celu zwiększenia ich skuteczności — mówi Marcin Gałczyński, lider zespołu sprzedaży elektronicznej w poznańskiej spółce konsultingowej Business Consulting Center, specjalizującej się we wdrożeniach systemów SAP.

Specjaliści wyodrębniają wiele rodzajów takich działań.

— Możemy wyróżnić integrację systemową, inaczej techniczną, na poziomie której dążymy do zredukowania całkowitego kosztu posiadania infrastruktury informatycznej. Dalej, integrację aplikacji, mającą na celu wzrost efektywności pracy przez wprowadzenie mechanizmów wymiany informacji i współdziałania między użytkowania aplikacjami, co z kolei pozwala na zautomatyzowanie funkcji gospodarczych w firmie. Mówimy również o integracji biznesu, gdy koordynujemy zachodzące procesy gospodarcze — twierdzi Marcin Gałczyński.

Wyeliminować człowieka

Przedsiębiorca chciałby, żeby jego firma działała precyzyjnie — niczym szwajcarski zegarek. Tyle że żaden zegarek nie będzie dobrze chodził, jeśli kółka zębate na siebie nie nachodzą. Z kolei zbyt wiele elementów to większe prawdopodobieństwo awarii. Zasady zegarmistrzowskie sprawdzają się i przy budowie sieci IT.

— Celem integracji systemów teleinformatycznych jest wykluczenie wielu pośredniczących w tej wymianie danych — najczęściej ludzi. Celem jest podniesienie sprawności przekazywania i przetwarzania danych, eliminacja błędów, a wreszcie najważniejsze: obniżenie kosztów utrzymania systemu informatycznego w ruchu. Upiorne równanie informatyków: mniej ludzi to mniej problemów — przyznaje Piotr Szczerbiak, kierownik działu wdrożeń firmy Columbus Polska.

Małe i duże firmy

Zadania stawiane przed integratorami systemów różnią się w zależności od wielkości firmy klienta.

— Z praktyki wdrożeniowej Columbusa wynika, że integracja systemów w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw sprowadza się do łączenia stosowanego oprogramowania za pomocą jak najtańszych rozwiązań. Celem jest wymiana danych między używanymi systemami — wyjaśnia Piotr Szczerbiak.

Przykładem takich działań jest wymiana informacji między systemami płacowymi i księgowymi. Bardziej skomplikowane działania pojawiają się w sektorze dużych przedsiębiorstw.

— Tysiące danych o stanach liczników, wodomierzy czy połączeń w sieciach telekomunikacyjnych są przesyłane do systemu rozliczeniowego, a następnie księgowane. Obsługa miliona abonentów każdego miesiąca wymagałaby ręcznej pracy dziesiątek osób. Integracja systemów pozwala na zautomatyzowanie tego procesu i znaczne obniżenie kosztów — zauważa Piotr Szczerbiak.

Dla dużych firm przykładem może być połączenie systemów akwizycji danych z urządzeń telemetrycznych, systemu billingowego i systemu finansowego. To jednak tylko jedna z wielu możliwości. Integratorzy systemów oferują znacznie więcej usług.

Okiem praktyka

Wyzwania integratorów

Zagadnienie integracji systemów informatycznych można traktować jako jeden z kluczowych problemów technicznych i logistycznych, jakie występują w każdym dużym i średnim przedsiębiorstwie. W przypadku, kiedy firma zainwestowała już w aplikacje i dane — co dotyczy wielu polskich przedsiębiorstw — najczęściej ze względów ekonomicznych nie może z nich zrezygnować. Chcąc unowocześnić swój system informatyczny lub dostosować go do rosnących potrzeb, decyduje się na zakup nowych technologii. Aby obniżyć koszty tego procesu, także osobowe oraz szkoleniowe, rozwiązania już istniejące integruje się z nowymi aplikacjami, pracującymi na platformach nowej generacji.

Marcin Popkiewicz, dyrektor generalny DS Software