Stopa polskiego piractwa (relacja nielegalnego do legalnego oprogramowania) wynosi obecnie 57 proc. i od kilku lat spada o 1 punkt procentowy rocznie. Polska plasuje się znacznie powyżej unijnej średniej (36 proc.) ale za to zaniża średnią w regionie Europy Środkowej i Wschodniej (68 proc.). Rosną jednak straty producentów oprogramowania, którzy w 2006 r. stracili w Polsce 484 mln USD.
- Najwięcej nielegalnego oprogramowania odnajdujemy u architektów. Nie są to sprawy spektakularne, bo w grę wchodzi zwykle kilka licencji, ale ten rodzaj oprogramowania jest bardzo drogi – mówi Bartłomiej Witucki, rzecznik prasowy Business Software Alliance.
Na zlecenie BSA międzynarodowa firma analityczna IDC zbadała wpływ piractwa
na narodowe gospodarki. Raport dowodzi, że gwałtowny spadek piractwa byłby
impulsem do dalszego rozwoju polskiego rynku informatycznego i całej gospodarki.
W 2007 r. Polacy wydali na informatykę (sprzęt i oprogramowanie) 20 mld zł,
czyli 2,2 proc. PKB. Firmy informatyczne zatrudniają ponad 90 tys.
pracowników.
- Jeśli piractwo spadałoby zgodnie z naszymi
obliczeniami, w sektorze przybyłoby ponad 2000 nowych i dobrze płatnych miejsc
pracy. Należy przy tym pamiętać, że jeden nowy pracownik IT to cztery nowe
miejsca pracy w innych branżach – komentuje Witucki.
Z prognoz wynika jednak, że wydatki na informatykę będą w Polsce rosły
niezależnie od obniżenia stopy piractwa i w 2011 r. wyniosą ponad 12 mld
USD.