Mniej śmieci to więcej dla dzieci

opublikowano: 22-01-2021, 06:00

Nie każdy dojdzie do takiej perfekcji, jak prekursorka zero waste, która rocznie wytwarza 1 litr odpadów, ale samo dążenie do ograniczenia konsumpcji i produkcji śmieci poprawia życie – uważa Kasia Wągrowska, autorka portalu ograniczamsie.com

„PB”: Statystyczny Polak produkuje rocznie ponad 300 kg odpadów, mieszkaniec Europy Zachodniej – dwukrotnie więcej. Czy utoniemy w śmieciach?

Kasia Wągrowska: Na Zachodzie produkuje się o wiele więcej odpadów, co jest związane z większą konsumpcją. Dane dla Polski są zaniżone, niektóre miasta publikują statystyki, w których wykazują 450-500 kg odpadów na mieszkańca rocznie. Nie pomaga pandemia, w której coraz więcej kupujemy w plastikowych lub jednostkowych opakowaniach. W Niemczech odpadów produkuje się stosunkowo dużo, jednak jest tam bardzo dobrze rozwinięty recykling. W Polsce przetwarzamy tylko około 26 proc. odpadów. Powinniśmy skupić się na jak najlepszym ponownym ich wykorzystaniu, by surowiec jak najdłużej mógł krążyć w gospodarce, bo to wszystkim się opłaca.

Na razie producenci opakowań twierdzą, że taniej jest zrobić opakowanie z nowych surowców niż przetworzonych z segregowanych odpadów. Może powinniśmy w takim razie próbować ograniczać produkcję odpadów, tak jak sugeruje pani w książce „Życie zero waste – żyj bez śmieci i żyj lepiej”.

Ograniczanie produkcji odpadów jest namacalnym rozwiązaniem, od którego każdy może zacząć. Kieruje nas na tory w miarę rozsądnej konsumpcji: zastanawiamy się, czy dana rzecz jest nam potrzebna, czy to tylko zachcianka. Dzięki temu, że zaczęłam się ograniczać w zapędach konsumpcyjnych, mam w domu mniej rzeczy, a na koncie więcej oszczędności, które mogę przeznaczyć na lepszą przyszłość moich dzieci, rozwijanie własnego biznesu albo odwiedzanie ciekawych miejsc. Ograniczanie konsumpcji pozytywnie wpływa na nasze życie, bo żyjemy bardziej świadomie z tym, czego naprawdę potrzebujemy, a nie z tym, co – jak się nam wmawia – jest nam niezbędne.

Proszę podpowiedzieć parę tricków, jak wytwarzać mniej odpadów?

Wystarczy sprawdzić, co mamy w szafkach i lodówce, żeby nie powielać produktów, a następnie sporządzić listę zakupów. Warto gotować z tego, co mamy, a nie kupować co chwilę nowy składnik, który idealnie pasuje do jakiejś potrawy. Wybieram produkty spożywcze, chemii domowej czy kosmetyki, których opakowania nadają się do recyklingu. Wystrzegam się jak ognia opakowań wielowarstwowych, wielomateriałowych czy butelek z aplikacjami z innych tworzyw i świadomie rezygnuję z niektórych produktów. Chodzę na zakupy z własną torbą, a właściwie kilkoma, bo często przy kasie się okazuje, że w jedną torbę się wszystko nie zmieści. Polecam bawełniane albo firankowe woreczki na pieczywo, warzywa i owoce. Używam też wielorazowych pojemników na tzw. produkty mokre: sery, mięsa, produkty garmażeryjne, kapustę kiszoną czy kiszone ogórki. Korzystam ze sklepów zero waste, w których można kupić na wagę makarony, kasze, fasolę, soczewicę itp. W wielu polskich miastach są już takie sklepy, a za zakupy do własnego opakowania można uzyskać zniżkę.

Udało się pani zmniejszyć ilość śmieci?

Tak. O wiele rzadziej wyrzucam przede wszystkim odpady zmieszane, które nie trafiają ani do bio, ani do segregacji. Nie wytwarzam ich praktycznie wcale. Cała reszta, czyli metalowe puszki, plastikowe butelki, opakowania z plastiku, który nadaje się do recyklingu, głównie PET, HDPE czy PP, idzie do recyklingu. Rodzaj surowca, z którego wykonane jest opakowanie, jest na nim podany. Niektóre supermarkety zaczynają oznaczać, do których pojemników należy wyrzucać poszczególne opakowania, co również ułatwia segregowanie.

Czy nie ma pani w ogóle odpadów zmieszanych?

Wyrzucam niepełny kosz. Najczęściej są w nim tłuste resztki z obiadu, których nie zjadły dzieci. Tego odpadu nie jestem w stanie wyrzucić do kompostownika ani odpadów bio. Pewnie gdybym miała zwierzęta gospodarskie, to takie resztki im bym oddawała.

Gdzie i kiedy powstał ruch zero waste?

Amerykańscy i australijscy blogerzy i influencerzy jako pierwsi zaczęli nagłaśniać, że śmieci zanieczyszczają otoczenie, negatywnie wpływają na przyrodę, powodują zmiany klimatyczne. Jedną z pierwszych ambasadorek ruchu w Stanach Zjednoczonych jest Bea Johnson, która mieszka w Kalifornii. Zaczęła w pierwszej dekadzie XXI wieku. Do tego stopnia ograniczyła produkcję odpadów, że jej czteroosobowa rodzina wytwarza rocznie litrowy słoik. Ma w ogrodzie kompostownik wykopany głęboko w ziemi. Wrzuca tam kości i resztki mięsa przetwarzające się dłużej niż odpady w zwykłym kompostowniku.

Podcast Puls Biznesu do słuchania co piątek od rana w twojej aplikacji podcastowej oraz na pb.pl/dosluchania,

dzisiaj: „Nasze drogie śmieci”

goście: Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy, Leszek Zagórski – Lekaro, Tadeusz Nowicki – Ergis, Marzena Berezowska – Ministerstwo Klimatu i Środowiska, Kasia Wągrowska – ograniczamsie.com

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane