W branży transportowej z kart paliwowo-serwisowych korzysta 45 proc. przedsiębiorstw. Blisko 22 proc. posiada więcej niż jedną kartę.
Głównym powodem popularności kart jest możliwość tankowania paliwa z rabatem w ramach szerokiej sieci stacji w całej Europie oraz dostęp do bogatego wachlarza serwisów dodatkowych. Jedna karta wystarcza, aby bezgotówkowo opłacić tankowanie, naprawy na trasie i pogotowie awaryjne, autostrady, tunele, mosty i promy.
— Co ważne dla polskich kierowców, długie terminy płatności oznaczają de facto darmowe kredytowanie klientów, które waha się od 7 do 45 dni — mówi Michał Bałakier, dyrektor DKV Euro Ser-vice Polska.
Niechęć i niewiedza
Mimo to polityka zarzadzania transportem w małych firmach ciągle nie wygląda najlepiej. Takie podmioty są mało świadome zalet płynących z wykorzystania kart paliwowo-serwisowych.
— W tym segmencie zaledwie 1 proc. przewoźników posiada jakąkolwiek kartę paliwową. Obawy związane z płaceniem kartami sprowadzają się do przekonania, że tankowanie za ich pomocą jest za drogie (26,9 proc.) — opowiada Michał Bałakier.
Dynamiczny wzrost aktywności transportu w granicach 20-30 proc., jaki miał miejsce po akcesji Polski do UE, przełożył się na wzrost liczby podmiotów świadczących usługi transportowe.
— To wśród tych przewoźników budujemy świadomość korzyści, jakie daje karta serwisowa. Rynek będzie się rozwijał, przedsiębiorcy chętniej więc będą inwestować w narzędzia usprawniające zarządzanie środkami transportu — przekonuje Bartłomiej Jórczak, pełnomocnik zarządu UTA Polska.
Tańsze, sprawdzone
W przypadku kart koncernów paliwowych oszczędności sprowadzają się do tańszego tankowania paliwa i kontroli kierowców dzięki możliwości bieżącego wglądu przez internet do transakcji realizowanych na kartę. Z kolei karty „ponadkoncernowe” (DKV, UTA) umożliwiają dostęp do usług dodatkowych, usprawniających transport, tym samym obniżających łączne koszty przedsiębiorstwa (kalkulatory opłat drogowych dostępne na stronach internetowych, tańszy serwis na trasie, możliwość otrzymania zwrotu zagranicznego podatku VAT w fakturze).
— Na czym w praktyce polega oszczędzanie? Po pierwsze, karty wpływają na obniżenie kosztu tankowania paliwa, który w przedsiębiorstwach transportowych stanowi prawie 40 proc. wszystkich kosztów. W zależności od zatankowanej ilości udzielany jest rabat przy rozliczeniu faktury. Po drugie — serwisy internetowe powiązane z kartami ułatwiają, zarówno w Polsce jak i w Europie, planowanie trasy na podstawie cen paliwa oraz rozmieszczenia stacji czy warsztatów — wyjaśnia Michał Bałakier.
Karty paliwowe i serwisowe dzielą się na dwie grupy: karty przeznaczone dla flot samochodowych tankujących benzynę oraz karty dla pojazdów dostawczych i ciężarowych tankujących ON. Do pierwszej grupy należą karty koncernów paliwowych, takich jak: PKN Orlen, BP, Shell czy Routex. Do drugiej — karty DKV oraz UTA.
Za darmo?
— Koszty wydania i obsługi karty są zazwyczaj niskie lub zerowe. Dobrze jest jednak poprosić przed nabyciem karty o tabelę opłat i porównać je z ofertą konkurencji. Oddzielne opłaty mogą być naliczane np. za ponowne wydanie zgubionej karty, bieżącą obsługę rachunku klienta lub dostęp do bardziej zaawansowanych serwisów — opowiada Michał Bałakier.
Warto pamiętać, że karty pojedynczych koncernów ograniczają możliwość tankowania do własnych stacji. Emitenci kart „ponadkoncernowych” mają przeważnie podpisane umowy z liczącymi się sieciami stacji w danym kraju.
— Do niedawna, aby otrzymać kartę paliwową, firma musiała spełniać określone warunki, np. związane z minimalną ilością miesięcznie tankowanego paliwa. Część emitentów odchodzi od tych wymagań i kieruje swoją ofertę zarówno do przedsiębiorstw posiadających kilkaset pojazdów, jak i mających jeden lub kilka samochodów — dodaje Michał Bałakier.
Bartłomiej Jórczak zauważa, że z kart paliwowych coraz częściej korzystają małe i średnie firmy — biura turystyczne, drobni producenci transportujący swoje wyroby we własnym zakresie na terenie kraju i Europy, przewoźnicy czy firmy z taborem samochodów osobowych.