Mniejsza kontrola przy mniejszych przetargach

Albert Stawiszyński
opublikowano: 2006-03-23 00:00

Uproszczenie postępowania przy mniejszych zamówieniach oraz wprowadzenie centralnego zamawiającego — to czeka firmy od kwietnia.

W przetargu ogłoszonym przez Instytut Matki i Dziecka w Warszawie aż 51 firm odebrało specyfikację istotnych warunków zamówienia. Wielu chętnych z reguły cieszy organizatorów, ale tym razem ilość przeszła w utrapienie. Jedna z firm oprotestowała specyfikację. I wtedy się zaczęło.

— Najpierw musieliśmy wysłać zawiadomienie o proteście do wszystkich przedsiębiorców, a potem zawiadomić ich o rozstrzygnięciu protestu. 102 listy. Sporo nas to kosztowało — mówi Hanna Kraszczyńska, kierownik działu zamówień publicznych w instytucie.

Na postępowanie przetargowe skarży się również Tomasz Zaboklicki, prezes naszej Gazeli Biznesu, bydgoskiej firmy Pesa, producenta pojazdów szynowych.

— Jest zdecydowanie za długie, zwłaszcza w naszej branży. Poza tym przegrani często składają nieuzasadnione protesty, odwołania i skargi — uważa Tomasz Zaboklicki.

Prostsze postępowanie

Postulatowi uproszczenia postępowania przetargowego i ułatwienia życia przedsiębiorcom wychodzi naprzeciw nowelizacja ustawy prawo zamówień publicznych. Obecnie dokument znajduje się w Senacie, który zajmie się nim na przyszłotygodniowym posiedzeniu.

— Przewidujemy, że nowela powinna wejść w życie na przełomie kwietnia i maja — mówi Tomasz Nowakowski, wiceminister rozwoju regionalnego.

Co więc wkrótce może czekać przedsiębiorców?

Po pierwsze, proponuje się uproszczenie postępowań przetargowych o wartości 6-60 tys. euro.

— Niezadowoleni z przebiegu przetargu będą mogli składać jedynie protesty, ale jeśli zamawiający ich nie uwzględni, wówczas straci prawo odwołania się do zespołu arbitrów przy Urzędzie Zamówień Publicznych. Protest trafi tylko do akt postępowania, a ostatecznym sędzią we własnej sprawie będzie zamawiający, który rozstrzygał protest — wyjaśnia Włodzimierz Dzierżanowski, partner w Grupie Doradczej Sienna.

Chociaż takie rozwiązanie odbierze przegranym w przetargu prawo do obrony, nawet jeśli mają rację, to za uproszczeniem przeważa argument, że dzięki temu łatwiej wykorzysta się pieniądze z Brukseli.

— Bardzo często protesty czy odwołania prowadziły do marnowania funduszy unijnych, bo mijał termin ich wykorzystania — mówi Hanna Kraszczyńska.

Inne proponowane zmiany też ułatwią zdobywanie środków unijnych.

— Jeśli 50 proc. wydatków przedsiębiorcy pochodzi z dotacji unijnych, wówczas firma musi je rozdysponować w trybie ustawy o zamówieniach publicznych. Po zmianie ustawy firmy te nie będą musiały ogłaszać przetargu, chyba że pieniądze z dotacji idą na szczególne cele publiczne, na przykład na budowę dróg czy szpitali — tłumaczy Włodzimierz Dzierżanowski.

Po drugie, projekt nowelizacji poszerzył obowiązki zamawiającego przy przyjmowaniu dokumentów.

— Dotąd, jeśli startujący w przetargu zapomniał złożyć jakiś dokument, to zamawiający nie musiał wzywać go do uzupełniania braku. Po zmianie ustawy będzie musiał to robić z urzędu — tłumaczy Włodzimierz Dzierżanowski.

Centralne zakupy

Trzecia nowość to instytucja tzw. centralnego zamawiającego.

— Zbierze on zamówienia od wielu urzędów, a potem zrobi zakupy, na przykład komputerów, dla kilku wydziałów w danym urzędzie — mówi Hanna Kraszczyńska.

Zdaniem posła Artura Zawiszy, przewodniczącego sejmowej Komisji Gospodarki, centralne przetargi pozwolą zaoszczędzić nawet 40 proc. publicznych pieniędzy.

Pojawia się jednak niebezpieczeństwo. Na przykład wtedy, gdy centrala kupuje podległym jednostkom za dużo sprzętu i zalega on później w magazynach.

— Dlatego przy takich zakupach trzeba zebrać dokładne informacje o potrzebach podległych jednostek — dodaje Hanna Kraszczyńska.

Warto zauważyć jeszcze jedną nowość: Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe mają zyskać prawo udzielania poręczeń podmiotom gospodarczym ubiegającym się o publiczne zamówienia.

Pytanie do...

Tomasz Czajkowski, prezes Urzędu Zamówień Publicznych

Jak pan ocenia propozycje nowelizacji ustawy Prawo zamówień publicznych?

Nowe rozwiązania są korzystne zarówno dla zamawiających, jak i dla oferentów. Większość z nich zdecydowanie usprawnia i upraszcza postępowanie. Poza tym sprzyjają one dalszej decentralizacji systemu. Rozszerzają zakres informatyzacji, m.in. dzięki stworzeniu możliwości prowadzenia — na ostatnim etapie postępowania — aukcji elektronicznej online pozwalającej na końcową dogrywkę w czasie rzeczywistym. Warto też zwrócić uwagę na nowy tryb udzielania

zamówienia — dialog konkurencyjny przewidziany dla zamówień technicznie skomplikowanych — na przykład na złożone systemy informatyczne. Tryb ten pozwoli na uszczegółowienie zamówienia i osiągnięcie porozumienia z przyszłymi wykonawcami.

Czy nowe przepisy spowodują, że ustawa nie będzie już zmieniana?

Trzeba czasu, żeby się przyjrzeć, jak ona działa. Jeśli nie pojawią się problemy, to najpierw należy rozważyć korektę przepisów o organizacji arbitrażu, a dokładnie arbitrażu zawodowego. Biorąc pod uwagę rozmiar rynku zamówień oraz zaostrzającą się walkę konkurencyjną, dotychczasowy model rozstrzygania sporów nie wystarcza. Najwyższy czas na profesjonalizm w tej dziedzinie.