Moce Trzebini i Mosso to za mało

Anna Bytniewska
opublikowano: 2003-12-03 00:00

Krajowa Izba Biopaliw zabiega o zmniejszenie o połowę proponowanej wielkości produkcji biodiesla w 2004 r.

Producenci biopaliw są zaniepokojeni propozycjami, jakie resort rolnictwa zawarł w projekcie rozporządzenia, dotyczącego wielkości produkcji biopaliw w 2004 r. Sugerowana wielkość 11,7 tys. ton estrów metylowych jest — zdaniem przedsiębiorców — nierealna.

Nie damy rady

Krajowa Izba Biopaliw chce więc przekonać resort rolnictwa do obniżenia wielkości produkcji estrów metylowych (biodiesla) do 6-7 tys. ton, bo — według jej przedstawicieli — krajowi producenci nie są w stanie sprostać obecnym założeniom.

— Największe szanse na uruchomienie produkcji w III-IV kwartale 2004 r. mają Rafineria Trzebinia i podwarszawska firma Mosso. Będą to jednak jeszcze niewielkie ilości. Sugerujemy limit 6-7 tys. ton. Tyle będziemy w stanie wyprodukować — mówi Henryk Zamojski, wiceszef Krajowej Izby Biopaliw.

Na konieczność ograniczenia wielkości produkcji mają wpływ kłopoty z surowcem, jakim w przypadku estrów metylowych jest rzepak. Już wiadomo, że zabraknie go do produkcji biodiesla. Ale nie tylko. Brakuje też wytwórni tego produktu. To m.in. efekt braku możliwości uzyskania kredytów na ich budowę. Instytucje finansowe czekały na to, co będzie zawierała kilkakrotnie odrzucana ustawa biopaliwowa.

— Receptą na likwidację deficytu rzepaku mógłby być import. Szkopuł w tym, że za granicą też go brakuje — podkreśla Henryk Zamojski.

Jest taki jeden

Tym faktem niepokoi się również resort rolnictwa.

— Jeden z krajowych producentów z Podkarpacia ma zabezpieczoną sporą ilość rzepaku. Obawiamy się jednak, że silny popyt zewnętrzny zachęci go do sprzedaży surowca — twierdzi Kazimierz Żmuda, dyrektor z resortu rolnictwa.