Z jednej strony widać było chęci do silniejszego odbicia, jednak z drugiej strony, były one skutecznie tłumione przez obawy o ponowną recesję. Wpływ na zachowanie inwestorów miały też pogłoski odnośnie możliwego obniżenia topowego ratingu wiarygodności kredytowej Francji. Podgrzały dodatkowo i tak bardzo już nerwową atmosferę na parkietach. Wzrostowy początek handlu na Wall Street początkowo niewiele wniósł do sytuacji na rynku. Wskaźniki giełd na Starym Kontynencie niezbyt chciały zareagować zwyżką na doniesienia zza Oceanu.
Ostatecznie jednak „poddały” się dyktatowi kupujących. Na finiszu londyński indeks FTSE rósł o 3,11 proc., paryski CAC zyskiwał 2,89 proc. zaś frankfurcki DAX drożał o 3,28 proc.
Wśród spółek szczególnie przykuwających w czwartek uwagę inwestorów był Zurych Financial Services, największy szwajcarski ubezpieczyciel. Kurs zwyżkował momentami grubo ponad 6 proc. po publikacji wyników za drugi kwartał, które zdecydowanie przebiły oczekiwania analityków. Zysk spółki wzrósł bowiem aż o 88 proc.
kolei ponad 14-proc. aprecjacją notowań, najwyższą od 2008 r. mogli cieszyć się posiadacze walorów Salzgitter. Niemiecki producent stali poinformował o 18-proc. wzroście sprzedaży chwaląc się zarówno „dobrym otoczeniem”, jak i przynoszącą efekty redukcją kosztów.
Powodów do zadowolenia nie mieli z kolei udziałowcy większości francuskich
banków. Zniżkowały m.in. notowania takich gigantów jak BNP Paribas czy Societe
Generale. Kontynuacja przeceny to pokłosie spekulacji o możliwym spadku ratingu
Francji.