Czytasz dzięki

Mocny złoty uderza w eksporterów

opublikowano: 21-01-2018, 22:00

Sytuacja na rynku walutowym obniża konkurencyjność polskich firm za granicą. Ale nie na tyle, żeby eksport przestał się opłacać

W ciągu ubiegłego roku złoty umocnił się wobec głównych walut, w których najczęściej rozliczany jest polski eksport — czyli euro, dolara amerykańskiego i funta szterlinga — o odpowiednio 5 proc., 17 proc. i 9 proc. Taka sytuacja wpłynęła na wyniki wielu polskich firm handlujących z zagranicą.

Poszkodowani

Ucierpieć na tym mogły przede wszystkim przedsiębiorstwa z branży przetwórstwa przemysłowego, które zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) mają najwyższy udział eksportu w przychodach ze sprzedaży. Do tego pracują na niskich marżach — średnio 5-procentowych.

— To powoduje, że nie są one odporne na umocnienie się złotego. Głównie chodzi o branże, których produkty przyczyniły się do dynamicznego zwiększenia polskiego handlu zagranicznego, takie jak meble czy pojazdy i części motoryzacyjne. Na niewysokich marżach pracują również producenci i przetwórcy metali oraz wyrobów metalowych. Mamy ponadto w tej grupie komputery i elektronikę,papier i wyroby z drewna — wylicza Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface.

Przy tym największym, sięgającym prawie 80 proc. udziałem eksportu w przychodach ze sprzedaży, mogą pochwalić się pojazdy samochodowe. Niewiele mniejszy dotyczy produkcji komputerów, pozostałego sprzętu transportowego i mebli. Generalnie, jak analizuje Jakub Borowski, główny ekonomista banku Credit Agricole, można dostrzec współzależność między umocnieniem się naszej waluty w stosunku do euro a obniżeniem wyników finansowych wielu firm działających w sektorach z największym udziałem eksportu w przychodach ze sprzedaży.

— W największym stopniu dotyczy to mebli i komputerów. Co jednak ciekawe, nie widać podobnej korelacji w przypadku producentów pojazdów samochodowych, którzy mają z eksportu prawie 80 proc. przychodów. Wytłumaczeniem może być fakt, że firmy z tej branży importują wiele części potrzebnych do produkcji. Kupując je w euro, rekompensują sobie ewentualne straty powstałe w wyniku eksportu — tłumaczy Jakub Borowski.

Zgadza się z nim Paweł Ossowski, wiceprezes Zarys International Group, producent i dystrybutor sprzętu medycznego.

— Mimo wszystko większość firm nie powinna odczuć znacząco wahań naszej waluty, gdyż często sprowadzają surowce czy półprodukty z zagranicy, a tym samym uiszczają opłatę w euro czy dolarze, skutecznie niwelując efekt silnego złotego. W naszym przypadku istotne było osłabienie się dolara wobec euro, ponieważ kluczowymi rynkami zbytu są rynki europejskie, ale znaczną część półproduktów nabywamy w dolarze — tłumaczy Paweł Ossowski.

Granica opłacalności

Zdaniem ekonomistów, wciąż istnieje pewna przestrzeń, jeśli chodzi o możliwość umocnienia się złotego — żeby eksport przynosił zysk. Nie jest ona jednak zbyt duża.

— Obecne poziomy wyceny naszej waluty są coraz bliższe granicznym wartościom opłacalności sprzedaży za granicą. Zgodnie z ostatnimi badaniami przeprowadzonymi wśród przedsiębiorców przez Narodowy Bank Polski, wynoszą one 3,96 zł za euro oraz 3,36 zł za dolara amerykańskiego. W rezultacie umocnienie złotego o 5 proc. w stosunku do euro oraz zaledwie o 1 proc. wobec dolara amerykańskiego sprawiłoby, że nasi eksporterzy zaczęliby tracić na działalności zagranicznej. Z drugiej strony są to średnie wartości dla wszystkich przebadanych firm, a poprzednie obserwacje wskazują, że w przeszłości eksporterzy byli dość elastyczni w okresach umacniania się naszej waluty, obniżając progowy kurs opłacalności sprzedaży na rynkach zagranicznych — tłumaczy Grzegorz Sielewicz.

— Ponadto trzeba pamiętać, że rentowność sprzedaży za granicę jest wyższa niż w kraju — podkreśla Jakub Borowski.

Jednak zdaniem Bartłomieja Anusiaka, prezesa zarządu Mikrostyku, firmy będącej dostawcą elementów metalowych głównie dla branży motoryzacyjnej, umocnienie złotego w stosunku do euro mogło dotknąć znacznie większej liczby firm, niż się powszechnie sądzi.

Puls Firmy
Użyteczne informacje dla mikro-, małych i średnich firm. Porady i przekrojowe artykuły, dzięki którym dowiesz się, jak rozwinąć biznes
ZAPISZ MNIE
×
Puls Firmy
autor: Sylwester Sacharczuk
Wysyłany raz w tygodniu
Sylwester Sacharczuk
Użyteczne informacje dla mikro-, małych i średnich firm. Porady i przekrojowe artykuły, dzięki którym dowiesz się, jak rozwinąć biznes
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

— Wielu ekspertów wskazuje na wysoką elastyczność polskich eksporterów względem kursu euro, bagatelizując problem umacniania się złotego. Mówi się o kursie rzędu 3,9 zł, nawet 3,8 zł, jako barierze opłacalności. Nic bardziej mylnego. Po pierwsze, absolutna większość dostawców w Polsce rozlicza się w transakcjach wewnątrzkrajowych w euro. Zatem przedsiębiorcy zależni od wahań kursowych to nie tylko eksporterzy. Przy tym przeciętna firma produkcyjna sprzedająca w euro może stosować naturalny hedging [dążenie do ograniczenia ryzyka walutowego w ramach prowadzonej działalności bez wykorzystania instrumentów zewnętrznych — przyp. red.], maksymalnie w stosunku do 50-60 proc. swoich kosztów, przede wszystkim w obszarze finansowania działalności, zakupu surowców oraz usług. Ale wynagrodzenia, podatki publiczno-prawne oraz inne koszty zarządu będą rozliczane w złotych. Przy osłabieniu naszej waluty o 5 proc. w stosunku do euro rentowność całkowita firmy ulega pogorszeniu średnio o 2,5 pkt. proc. — twierdzi Bartłomiej Anusiak.

Więcej bankructw

Niewątpliwie jednak sytuacja na rynku walutowym wpłynęła na osłabienie się konkurencyjności polskich eksporterów.

— To była jedna z przyczyn wzrostu liczby upadłości i restrukturyzacji w branży meblarskiej w 2017 r. o 80 proc.— uważa Grzegorz Sielewicz. Zyskali na tym przede wszystkim producenci z krajów strefy euro, którzy nie mają do czynienia z ryzykiem kursowym, rozliczając się w swojej ojczystej walucie.

— Dlatego z punktu widzenia wymiany handlowej wprowadzenie euro w Polsce byłoby korzystne — mówi Jakub Borowski. Ponadto nie tylko mocny złoty uderza w polskie firmy handlujące z zagranicą.

— Na rentowność działalności operacyjnej mają wpływ również rosnące ceny surowców, trudności w zapełnieniu wakatów czy wysoki stopień wykorzystania mocy produkcyjnych, mogący ograniczać możliwości wykorzystania rosnącego popytu — mówi Grzegorz Sielewicz.

To, co sprzyja eksporterom, to dobre perspektywy dla globalnej wymiany handlowej, w tym stabilny wzrost popytu w naszym głównym kierunku eksportowym, czyli w strefie euro.

— Niższe marże mogą więc zostać zrekompensowane przez wyższe obroty handlowe — twierdzi Grzegorz Sielewicz.

Bez pośredników w świat

Natomiast Andrzej Łyko, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Importerów, Eksporterów i Kooperacji, zwraca uwagę, że choć zmiany kursów walut obniżają zysk polskich firm, to nie mają wpływu na wolumen eksportu, który cały czas rośnie.

— Ponadto przedsiębiorcy coraz bardziej świadomie korzystają z instrumentów finansowych oferowanych przez banki, które zabezpieczają kurs waluty przed wahaniami, tym samym zabezpieczając rentowność eksportu — twierdzi Andrzej Łyko.

Jego zdaniem, firmy tracą na tym, że wolą sprzedawać swoje produkty i usługi zachodnim pośrednikom na niższej marży, niż samodzielnie docierać do odbiorców na rynkach pozaeuropejskich.

— Transakcje na odległych rynkach obarczone są większym ryzykiem, a finalizacja sprzedaży wymaga sporego wysiłku. Jest to jednak szansa na uzyskanie znacznie wyższych marż — przekonuje Andrzej Łyko. Warto się zastanowić nad skorzystaniem z takiej możliwości, tym bardziej że złoty dalej może się umacniać.

— W ciągu najbliższych dwunastu miesięcy należy spodziewać się takiego scenariusza — uważa Jakub Borowski. Jego zdaniem, rzeczywiste efekty wpływu umocnienia złotego — do którego doszło w 2017 r. — na wyniki eksporterów będzie widać dopiero w tym roku. W ubiegłym proces aprecjacji odbywał się bowiem stopniowo.

 

3,96 zł Przy takim kursie euro eksport dla polskich firm może stać się nieopłacalny — wynika z badania NBP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane