Moja mama pamięta z dziecinnych lat płaszcze i sukienki uszyte przez dziadka na przedwojennym singerze, ja — spódnicę lambadę, która razem z lakierkami była obowiązkowym elementem mojej garderoby. Dzisiejsze maluchy za 30 lat będą wspominały dizajnerskie sukienki z metkami rodzimych projektantów, którzy być może będą już wtedy ikonami polskiej mody. Kto wie?




Na razie dizajnerzy wkraczają z projektami do dziecięcych szaf. Bo różowa sukienka już nie wystarczy — ma być modnie, oryginalnie i coraz częściej ekologicznie, o czym można było się przekonać na ostatnich targach modowych Hush, zorganizowanych na warszawskim Stadionie Narodowym. Wystawiało się na nich kilkudziesięciu projektantów, wśród których mocne przedstawicielstwo miały marki ubrań dla maluchów. Boskas, Bulula, CzesioCiuch, Lelui, Uszyto dla… — to tylko niektóre z nich. Stoją za nimi zarówno znani, jak i mniej znani projektanci, celebryci czy np. panie księgowe, które w końcu znalazły czas na spełnienie marzeń.
Czas dla dzieci
Zacznijmy od znanych i doświadczonych. Lelui to marka modowa założona przez projektantkę Dagmarę Rosę i fotografa Michała Leszczyńskiego. Nazwa dobrze znana w branży, ponieważ przez kilka lat Dagmara Rosa projektowała ubrania dla kobiet. Nowy brand miał jej dać — i dał — nowe życie. Takie, w którym nikt się nie spina i nie ściga i gdzie zawsze znajduje się czas dla własnych dzieci. Podobne historie, związane z wychowywaniem własnych maluchów, przytacza większość projektantów ubrań dla dzieci. Bo najczęściej wymyślają je mamy. Choć są też wyjątki. Na przykład niewiele osób połączy markę CzesioCiuch z muzykiem Czesławem Mozilem, znanym z programu X Factor poszukującego wokalnych talentów. Choć własnych pociech nie ma, w zeszłym roku razem ze stylistką Dorotą Zielińską postanowił zadbać o wygląd maluchów i zainwestować w nową markę z ubraniami. Wcześniej, gdy jeszcze mieszkał w Danii, dbał — prowadząc specjalne warsztaty — o ich wokalne zdolności i jeździł z gromadką dzieci po całym świecie w ramach teatru Artibus.
— Dzisiaj większość naszych ciuchów trafia na rynki zagraniczne, m.in. do USA i Skandynawii — mówi Anna Frydrych z CzesioCiuch.
Kierunek północ
Skandynawia to ostatnio mody kierunek. Półwysep jest też bliski marce Lelui — również dlatego, że we wszystkich projektach inspiruje się naturą. Firmie udało się już znaleźć tam partnera, który lada moment rozpocznie sprzedaż. Na razie markę doceniono za oceanem — amerykańscy blogerzy (http:// www.buzzfeed.com) wymienili ją w rankingu dizajnerskich ubrań dla dzieci, które chcieliby nosić — w nieco większych rozmiarach — ich rodzice. Z myślą o nich Lelui przygotowuje właśnie linię damską.
Odwrotnie, bo od linii kobiecej, rozpoczęła marka Dream Nation założona przez Luizę Jacob, absolwentkę łódzkiej ASP. Linia dla dzieci to jej nowe dziecko. Projektantka stawia na ekologię — wymyślone przez nią rzeczy są uszyte z bawełny organicznej lub wiskozy bambusowej. Motywem dominującym są kolorowe printy, które na razie większą furorę robią poza krajem. Na Polsce chce się natomiast skupić Bulula, bo tutaj — zdaniem Weroniki Buchalskiej, założycielki marki — jest sporo do zrobienia.
— Wściekłam się na polski rynek odzieży dziecięcej. Ile można wytrzymać kurczaczków, ptaszków, miśków o bezbrzeżnie tępym spojrzeniu, aplikowanych na wszelkie możliwe rodzaje wdzianek? Wydobyłam się więc z pieluch, gugania i przecieranych obiadków i zaczęłam kombinować swój nowy świat. Tak powstała Bulula — wspomina Weronika Buchalska.
Księgowe z wyobraźnią
Podobne spostrzeżenia miały dwie koleżanki zza biurka — Aleksandra Kopczyńska i Katarzyna Zarzycka, założycielki Uszyto dla... Zajmują się finansami jednej ze śląskich uczelni. Ślęcząc wspólnie nad cyferkami w Excelu, wpadły na pomysł stworzenia własnej marki z ubraniami dla dzieci.
— Zaczęłyśmy projektować rzeczy, których nam jako mamom brakowało. Dość miałyśmy różów, błękitów i sukienek pełnych falbanek. Postawiłyśmy na klasykę i prostotę — twierdzi Aleksandra Kopczyńska.
Jak większość marek stworzonych z myślą o dzieciach także Uszyto dla… jest młodym, niespełna rocznym przedsięwzięciem. Podobnie jak prawdziwe pociechy założycieli te firmy dopiero raczkują i się uczą, a pomysłodawcy liczą, że ich modowe dzieci będą rosły razem z prawdziwymi.
