Żadnych nowych projektów. Jacek Piechota skupi się na wprowadzeniu w życie już gotowych.
„Puls Biznesu”: Które z planów resortu gospodarki uważa pan za najpilniejsze i możliwe do wprowadzenia w życie jeszcze przed wyborami?
Jacek Piechota: Rozpoczynanie nowych projektów nie ma sensu. Trzeba dokończyć to, co zaczęliśmy. W parlamencie znajdują się już projekty ustaw o wspieraniu projektów innowacyjnych, o finansowym wspieraniu inwestycji, o partnerstwie publiczno-prywatnym i o kontraktach długoterminowych w energetyce. Chciałbym, by jeszcze w tej kadencji udało się je wszystkie uchwalić. Kolejnym zadaniem ministerstwa jest wdrażanie projektów restrukturyzacyjnych, np. przygotowanie gruntu pod budowę koncernu węglowo-koksowego, restrukturyzacja górnictwa, utworzenie Korporacji Polskie Stocznie i znalezienie inwestora dla FSO.
Wystarczy czasu? Kiedy, pana zdaniem, rząd powinien podać się do dymisji?
Będę przekonywał kolegów z SLD, by 5 maja zagłosowali za samorozwiązaniem Sejmu i zgodzili się na czerwcowy termin wyborów
Co pan wówczas zrobi? Wzorem poprzedniego ministra gospodarki przejdzie do Partii Demokratycznej (co utrudni współpracę w parlamencie z największym klubem) czy raczej pozostanie w SLD?
Jestem w SLD. Brałem udział w tworzeniu programu gospodarczego. Szkoda, że na konwencji partyjnej w grudniu rozmawiano głównie o sprawach personalnych, a nie programowych. Będę przekonywał członków SLD do skupienia się na programie reform. Poczekajmy do konwencji majowej.