Przyrost zadłużenia gospodarstw domowych w maju i czerwcu br. wyniósł prawie 30 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ub.r. W dłuższym okresie można się spodziewać wzrostu inflacji - podała we wtorek w analizie firma doradztwa finansowego Money Expert.
Analitycy powołują się na piątkowe dane NBP, z których wynika, że w maju i czerwcu br. zadłużenie klientów indywidualnych wzrosło o 11 mld zł. Wzrost wynika głównie ze wzrostu kredytów mieszkaniowych.
W okresie od stycznia do maja tego roku banki udzieliły prawie 100 tys. kredytów mieszkaniowych, co oznacza wzrost o blisko 50 proc. w porównaniu z okresem od stycznia do maja 2005 r. Skokowy przyrost kredytów w maju i czerwcu wiąże się z wprowadzonym od 1 lipca ograniczeniami w udzielaniu kredytów walutowych.
"Duża grupa osób myślących o zaciągnięciu kredytu w walucie obcej przyspieszyła decyzję, obawiając się o swoją zdolność kredytową. Może to również oznaczać rekordowy wynik w lipcu bieżącego roku, ponieważ znacznej liczby wniosków kredytowych złożonych przed 1 lipcem banki nie zdążyły jeszcze rozpatrzyć" - napisano w komunikacie Money Expert.
Zdaniem ekspertów, nic nie wskazuje na to, by miała spaść liczba ogólnie udzielanych kredytów hipotecznych, tym bardziej że wzrasta - choć wciąż zdecydowanie za wolno - podaż mieszkań. Zgodnie z komunikatem GUS z 14 lipca, liczba mieszkań oddanych do użytku w czerwcu 2006 r. wzrosła o 13,2 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca.
Popyt na kredyty mieszkaniowe i mieszkania powinien mieć wpływ na wzrost PKB, ze względu na rozbudzony popyt wewnętrzny.
"To z kolei oznacza, że okres bardzo niskiego tempa wzrostu cen mamy już raczej za sobą, choć nie wydaje się, aby wzrost cen konsumpcyjnych miał być szczególnie gwałtowny" - mówi cytowany w komunikacie Maciej Krojec, doradca finansowy Money Expert.