Monitoring nie jest tanią usługą

Jacek Pochłopień
opublikowano: 1999-12-17 00:00

Monitoring nie jest tanią usługą

Systemy GPS i LoJack ułatwiają znalezienie skradzonego samochodu

Systemy, które umożliwiają ustalenie pozycji pojazdu w razie kradzieży lub napadu, nie są jeszcze zbyt popularne w Polsce. Tymczasem usługi tego typu, choć nie są tanie, zapewniają o wiele lepszą ochronę aut niż zwykłe instalacje alarmowe.

Właściciele samochodów mają do wyboru dwie podstawowe możliwości: mogą skorzystać z systemów opartych na łączności radiowej albo GPS, wykorzystującego nawigację satelitarną.

Koszty lokalizacji

Posiadacze aut, którzy chcą zapewnić sobie bezpieczeństwo dzięki wykorzystaniu GPS, muszą zgłosić się do firmy, która prowadzi monitoring.

— Kierowca kupuje lokalizator za 3,5 tys. zł, który za 99 zł zostanie zamontowany w jego samochodzie przez wyspecjalizowany warsztat. Dzięki naszej stacji monitorującej możemy zlokalizować auto z dokładnością do 5 m. Właściciel płaci abonament miesięczny wysokości 120 zł. W przypadku kradzieży na terenie Dolnego Śląska interweniują grupy patrolowe Agencji Ochrony Odra, poza regionem inne agencje, z którymi współpracujemy — opowiada Arkadiusz Bochnak, właściciel firmy Alkom z Wrocławia.

Spółka Mobitel z Warszawy opracowała system ActiveSafe. Umożliwia on m.in. unieruchomienie pojazdu. Dzięki instalowanym czujnikom, operator jest w stanie zareagować np. na wciąganie pojazdu na lawetę. Można również zdecydować się na system, który zaalarmuje operatora w razie włamania do auta.

— Za wyposażenie klient musi zapłacić 1,1 tys. USD netto (około 4,6 tys. zł) plus 22 proc. VAT (czyli 5,6 tys. zł). Opłata aktywacyjna wynosi 122 zł, a miesięczny abonament 185 zł. Obecnie monitorujemy około 700 pojazdów — informuje Mirosław Kleniewski, dyrektor i pełnomocnik ds. monitoringu w Mobitelu.

W przypadku zagrożenia firma korzysta z załóg interwencyjnych Falcka. Warta, Compensa, Agropolisa i Polonia udzielają posiadaczom systemu ActiveSafe zniżek w ubezpieczeniu (od 20 do 50 proc.). Firma Uni-Comp z Wrocławia informuje, że ceny montowanych przez nią urządzeń wynoszą od 4,4 tys. zł do 5,7 tys. zł, miesięczny abonament zaś od 213,5 do 427 zł.

Łączność radiowa

Firma LoJack proponuje ochronę opartą na systemie radiowym. Zamontowany w samochodzie moduł jest uaktywniany dopiero po otrzymaniu informacji o kradzieży. Zaczyna on emitować sygnały, które są odbierane przez radiowozy policyjne zaopatrzone w komputer śledzący. Przedstawiciele LoJack informują, że firma ma na razie niewielu klientów, a w każdym razie nie tylu, ilu by chciała mieć. Koszt przyłączenia do systemu wynosi 3,2 tys. zł, w tę kwotę wliczony jest roczny abonament. LoJack podpisał umowy z 13 komendami wojewódzkimi. Informacja o tym, ile radiowozów zostało wyposażonych w komputery śledzące, jest tajna.

Plusy i minusy

Każdy z systemów ma swoje wady i zalety. W przypadku GPS sygnał pojazdu może zostać zagłuszony przez ściany np. kontenera, podczas gdy LoJack (jak zapewniają przedstawiciele firmy) działa nawet w podziemnym garażu. Jednak operator uruchamia nadajnik dopiero po otrzymaniu telefonicznej informacji o kradzieży, aby zaś auto zostało odnalezione, musi się znaleźć w zasięgu komputerów śledzących zamontowanych w radiowozach. W przypadku GPS sygnał do operatora przesyłany jest automatycznie w chwili zdarzenia. System LoJack jest tańszy, choć można wybrać różne warianty ochrony GPS, decydując się także na sprzęt mniej renomowanych producentów. Może to jednak utrudnić precyzyjną lokalizację auta.

Jacek Pochłopień

NIEZBĘDNE ZAKUPY: Arkadiusz Bochnak, właściciel spółki Alkom, informuje, że aby właściciel samochodu mógł skorzystać z ochrony z wykorzystaniem systemu GPS, musi kupić lokalizator i uiszczać comiesięczny abonament firmie monitorującej. fot. Grzegorz Kawecki

BEZ INWIGILACJI: Nie znamy położenia pojazdu. Wysłanie sygnału o pozycji następuje automatycznie dopiero wraz informacją o zagrożeniu — informuje Mirosław Kleniewski z Mobitelu, zajmującego się monitoringiem pojazdów. fot. Borys Skrzyński