Projekt budżetu na 2002 rok nastraja optymistycznie, jeśli chodzi o stan finansów państwa, jednak w żadnym stopniu nie dynamizuje procesu reform strukturalnych w Polsce — twierdzą analitycy banku Morgan Stanley.
Projekt przyszłorocznego budżetu Polski zgodny jest z naszymi oczekiwaniami i wydaje się realistyczny — napisali w raporcie o perspektywach gospodarek wschodzących analitycy banku inwestycyjnego Morgan Stanley. Ich zdaniem, deficyt budżetu na poziomie 40 mld zł jest wielkością optymalną, biorąc pod uwagę stan finansów państwa.
— Co prawda deficyt ekonomiczny mógłby być mniejszy, cieszy jednak, że przyjęto konserwatywne założenia makroekonomiczne i uniknięto, przynajmniej na razie, podatku importowego — piszą ekonomiści Morgan Stanley.
Z całą stanowczością krytykują jednak brak reform strukturalnych w projekcie ustawy.
— Utrzymanie wysokiej dynamiki wydatków budżetu, zwłaszcza związanych ze sferą socjalną, jest niedobre. Budżet zakłada realny wzrost zasiłków o 4 proc. w przyszłym roku, to jest krok w złym kierunku — czytamy w raporcie.
Ekonomiści MS piszą, że wzrost wydatków socjalnych musiał pociągnąć za sobą nowe podatki. Krytycznie odnoszą się zwłaszcza do planów opodatkowania zysków z oszczędności i inwestycji w obligacje.
— Taki podatek może być groźny dla gospodarki, w której dopiero kształtuje się pozytywna tendencja do zwiększania poziomu oszczędności — twierdzą analitycy banku.
Niektóre z konserwatywnych założeń budżetu także spotkały się z krytyką ekonomistów MS. Głównie jeśli chodzi o planowany spadek przychodów z prywatyzacji, co spowodowane jest, ich zdaniem, spadkiem tempa samego procesu.
— Zapewne początek roku upłynie pod znakiem wymiany zarządów spółek Skarbu Państwa. Mamy jednak nadzieję, że minister Wiesław Kaczmarek nie będzie w nieskończoność odkładał ważnych projektów, jak choćby sprzedaży akcji Rafinerii Gdańskiej, PKN czy sektora energetycznego, a także publicznej oferty PZU — czytamy w raporcie.
Jednak mimo ryzyka politycznego, oraz braku reform strukturalnych, analitycy Morgan Stanley liczą na kolejne obniżki stóp procentowych w 2002 r. Głównie w związku z brakiem presji inflacyjnej.
— Na pewno NBP będzie domagał się wdrożenia programu reform strukturalnych od 2003 r. Obecnie jednak wydaje się, że rząd spełnił najważniejsze postulaty RPP, co powinno umożliwić radzie dalsze obniżanie stóp. Naszym zdaniem, w 2002 r. możemy liczyć na trzy obniżki — twierdzą ekonomiści MS.
Dodają jednocześnie, że największą przeszkodą dla dalszego luzowania polityki monetarnej może być ryzyko polityczne, zwłaszcza ze strony PSL.
— Zdaje się, że PSL może zdołać wywalczyć kilka ustępstw ze strony rządu, głównie jeśli chodzi o brak obniżenia wydatków budżetu na partie polityczne, wprowadzenie podatku importowego i podwyższenia VAT w budownictwie. Nie sądzimy, aby doszło do rozpadu koalicji, ale SLD będzie zmuszone iść na ustępstwa. RPP będzie się temu bacznie przyglądać, zwłaszcza że kwestią otwartą wciąż jest niezależność banku centralnego — przewidują autorzy raportu.
Okiem eksperta
Rok 2002 będzie przełomowy
- Moje przewidywania dotyczące wzrostu w 2003 r. są mało optymistyczne w porównaniu z końcem lat 90. Dzieje się tak dlatego, że wyjście z kryzysu w 2003 r. będzie mniej spektakularne. Gospodarka krajów strefy euro zacznie wychodzić z kryzysu już w drugim kwartale 2002. Z początku niewielka poprawa, w drugiej połowie przyszłego roku będzie postępować znacznie szybciej. Podobnie stanie się z gospodarką amerykańską, z tą różnicą, że spadek w pierwszym kwartale przyszłego roku będzie większy, a postępujący po nim wzrost — skromniejszy. Gospodarki czterech wiodących krajów Europy Środkowej, w tym Polski, cechują się dużą zdolnością regeneracji. Dlatego też obecną sytuację można określić jako niewielkie spowolnienie, a nie recesję (wyjątkiem jest Polska). Cykl ekonomiczny liderów Europy Środkowej jest pochodną zmian w Europie. W Czechach i Słowacji bezpośrednie inwestycje dostarczyły pozytywnego bodźca. Polityka monetarna miała stymulujący wpływ na gospodarkę Czech. Nie mogę tego jednak powiedzieć o Polsce.
Riccardo Barbieri Hermitte
ekonomista Morgan Stanley