Morskie wiatraki drżą o wsparcie

Dofinansowanie farm morskich będzie decyzją polityczną, a nie analityczną. Czekają na nią projekty warte miliardy euro.

Było głośno, ale ostatnio jest jeszcze głośniej. Debaty na temat przyszłości i skali wsparcia dla energii odnawialnej toczą się od dawna, ale w ostatnich tygodniach się nasiliły.

— Nic dziwnego. Rząd przyśpieszył z pracami nad ustawą o odnawialnych źródłach energii, zlecił też ponowne wyliczenie wskaźników wsparcia dla poszczególnych technologii. Każde ze środowisk walczy — ocenia Andrzej Czerwiński, poseł Platformy Obywatelskiej i szef sejmowej podkomisji ds. energetyki.

Potrzebne wsparcie polityczne

Z poczuciem największej niepewności borykają się firmy planujące inwestycje w sektorze morskiej energetyki wiatrowej. Bo tu wsparcie będzie wyłącznie wynikiem decyzji politycznej.

— Po pierwsze, wsparcia nie da się wyliczyć na podstawie doświadczeń płynących z funkcjonujących już instalacji, bo takich nie ma. Po drugie, wszędzie na świecie energetyka morska jest traktowana politycznie, jak np. jądrowa — tłumaczy Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej, który na zlecenie Ministerstwa Gospodarki pracuje nad nowym modelem wsparcia odnawialnych źródeł energii (OZE). Projekt ustawy sprzed roku zakłada wsparcie dla morskich wiatraków na poziomie 1,8 — czyli relatywnie wysokie w porównaniu do pozostałych technologii. Raczej się nie utrzyma, zwłaszcza że w całej Europie widać dziś trend do ograniczania dofinansowania OZE.

— To racjonalizacja, uwzględniająca zniżkujące koszty produkcji — precyzuje Andrzej Czerwiński. Dla morskiej energetyki ewentualne obcięcie wsparcia będzie jednak bardziej bolesne niż dla pozostałych technologii, bo w grę wchodzą o wiele większe pieniądze. — Pozostałym technologiom, które wymagają mniejszych nakładów, łatwiej wesprzeć się na rozmaitych programach pomocowych — przyznaje Grzegorz Wiśniewski. Zależność wsparcia od polityki oznacza też, że inwestorzy muszą uwzględnić w biznesplanie przyszłoroczne wybory parlamentarne.

Miliardy mogą odpłynąć

Przy takim poziomie niepewności inwestorzy z niechęcią myślą o wyjmowaniu z kieszeni miliardów euro. Bo wartość inwestycji w budowę morskich farm wiatrowych w Polsce szacuje się na 2,25-6 mld EUR do 2020 r. i 18-30 mld EUR do 2030 r. (dane międzynarodowej organizacji EWEA). Niepewność sprawiła, że hiszpańska Iberdrola i portugalski EDPR zasygnalizowały już zamiar rezygnacji z projektów w Polsce (pisała o tym „Rzeczpospolita”). Pozwolenia na budowę tzw. sztucznych wysp mają dziś jeszcze m.in. PGE, Kulczyk Investments, PKN Orlen i belgijskie Deme. Andrzej Czerwiński ma nadzieję, że zrealizują swoje projekty.

— Farmy morskie na pewno powstaną, bo doświadczenia światowe już dziś pokazują, że to atrakcyjne źródło energii. Wymaga wprawdzie wielokrotnie większych inwestycji niż pozostałe technologie, ale jego sprawność też jest wyższa — w końcu na morzu liczba wietrznych dni jest większa niż na lądzie. Na razie bilans tych czynników wypada na niekorzyść farm morskich, ale technologie tanieją [szacuje się, że w 2020 r. koszt budowy instalacji morskiej będzie o 30 proc. niższy od dzisiejszego, ponoszonego np. na Morzu Północnym — red.] — podkreśla Andrzej Czerwiński.

— Na pewno dostrzegamy zalety farm morskich, zwłaszcza wysoką sprawność i lokalizację — odległą od plaż. Ale są też ryzyka, związane choćby z koniecznością wprowadzenia ograniczeń połowowych — dodaje Kazimierz Kleina, członek parlamentarnego zespołu ds. energetyki.

Farmy nabierają mocy

W Polsce nie ma jeszcze ani jednej farmy morskiej, ale w Europie ten sektor rozwija się dynamicznie, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii. Szacuje się, że w samej Unii Europejskiej do 2020 r. powstaną farmy morskie o łącznej mocy ponad 44 GW, wobec 5,3 GW zainstalowanych na koniec 2012 r. Wielka Brytania chce dysponować w 2020 r. morskimi farmami o mocy niemal 13 GW. EWEA szacuje, że europejski rynek morskich farm wiatrowych osiągnie do 2020 r. wartość 60 mld EUR, a wokół niego wytworzy się 150 tys. miejsc pracy. Gamesa, hiszpański producent turbin, przewiduje, że to ten rynek będzie głównym źródłem popytu na turbiny. W tym czasie popyt ze strony inwestycji lądowych będzie się kurczył. Poza Europą to Chiny uważane są za rynek o najlepszych perspektywach dla morskiej energetyki wiatrowej. Do 2020 r. moc zainstalowana na morzu ma tam sięgnąć 20 GW.

Morze da gospodarce miliardy

Efekty płynące z inwestycji w morską energetykę wiatrową w Polsce przeanalizowali eksperci Ernst & Young w najnowszym raporcie, zrealizowanym na zlecenie Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej. Oparli się na doświadczeniach Wielkiej Brytanii i przyjęli scenariusz wydarzeń „ambitny, lecz realny”. Założyli, że do 2025 r. na Bałtyku będą działały farmy wiatrowe o zainstalowanej mocy 6 GW. W takim scenariuszu sektor morskiej energetyki wiatrowej da gospodarce 73 mld zł wartości dodanej, która uwzględnia wartość inwestycji oraz rozwój sektorów powiązanych (np. przemysłu elektromaszynowego, budownictwa, transportu etc.). Sektor finansów publicznych uzyska prawie 15 mld zł dodatkowych przychodów z tytułu podatków. Będzie też efekt środowiskowy — 40 mln ton emisji CO 2 mniej. Analitycy zwrócili też uwagę na fakt, że te pozytywne efekty są widoczne już dziś — firmy, stocznie, inżynierowie zaczęli już pracować na rzecz sektora morskiego. A koszty, w postaci np. mechanizmu wsparcia, pojawią się najwcześniej w 2020 r., bo tyle czasu trwa zrealizowanie inwestycji. Tymczasem koszty technologii maleją. PSEW szacuje, że w 2020 r. budowa instalacji morskiej będzie o 30 proc. tańsza niż dzisiaj.

22 Tyle pozwoleń na budowę tzw. sztucznych wysp na Bałtyku, służących do konstrukcji morskich farm wiatrowych, wydał dotychczas resort transportu. Z tego opłaconych zostało tylko siedem (przez PGE, Polenergię Jana Kulczyka, PKN Orlen i Deme), sześć wygasło, a dziewięć czeka na wpłaty.

90 mln zł Tyle pieniędzy dało już budżetowi siedem opłaconych pozwoleń. Dziewięć decyzji oczekujących, jeśli zostaną opłacone, może dać kolejne 57 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu