Moska teraz w Stelli

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 2009-09-07 00:00

Producent worków robi trzecie podejście do giełdy. Tym razem z Krzysztofem Moską w akcjonariacie.

Inwestor kupił 18 proc. akcji producenta worków na śmieci

Producent worków robi trzecie podejście do giełdy. Tym razem z Krzysztofem Moską w akcjonariacie.

Jak poinformowaliśmy w piątek na portalu pb.pl, Krzysztof Moska, znany giełdowy inwestor, pojawił się w nowej firmie, tym razem niegiełdowej. Kupił 18 proc. akcji Stelli Pack, jednego z trzech największych graczy na polskim rynku producentów worków na śmieci. Za ile? Kwota jest tajna.

— Nie zapłaciłem za ten pakiet ani milion, ani 5 mln zł, tylko o wiele więcej. Stella Pack to duża firma. Moja inwestycja ma charakter długoterminowy — mówi Krzysztof Moska.

Inwestor kupił istniejące akcje lubartowskiej spółki. Pozostałe 82 proc. kapitału jest wciąż w rękach "starych" akcjonariuszy, czyli zarządu Stelli Pack.

Będą przejęcia

Stella Pack to firma, która od dawna ma plany giełdowe. Dwukrotnie podchodziła do oferty publicznej, po raz ostatni — w 2007 r. Przeszkodziła jej dekoniunktura na giełdzie.

— Teraz, za trzecim razem, powinniśmy już dopiąć ten projekt. Ofertę publiczną zaplanowaliśmy na przełom grudnia i stycznia — twierdzi Marek Jaszczak, prezes Stelli Pack.

Firma zamierza wyemitować akcje stanowiące 30-40 proc. podwyższonego kapitału i uzyskać w ten sposób kilkadziesiąt mln zł.

Pieniądze uzyskane z oferty spółka przeznaczy na zwiększenie mocy produkcyjnych, rozwój sieci dystrybucji i przejęcia.

— Chodzi o przejęcia firm działających na polskim rynku — precyzuje Marek Jaszczak.

Cel jest jasny. W ciągu 2-3 lat Stella Pack chce zdobyć pozycję największego producenta worków na śmieci w Europie Środkowej i Wschodniej.

Niewykluczone, że po Mosce w akcjonariacie Stelli pojawią się kolejni nowi akcjonariusze. I to jeszcze przed debiutem.

— Rozmawiamy z kilkoma podmiotami zainteresowanymi wejściem kapitałowym do Stelli — twierdzi Marek Jaszczak.

Będą synergie

Po co Mosce Stella Pack? A po co spółce Moska? Obie strony liczą na synergie.

— Chodzi o ewentualną współpracę operacyjną. Przykładowo, od firmy Lentex z grupy Krzysztofa Moski moglibyśmy kupować włókniny. A Plast-Boksowi, w którym Moska ma udziały, możemy sprzedawać folie — wyjaśnia Marek Jaszczak.

Podobne pomysły ma Krzysztof Moska. Zorganizował już nawet spotkanie władz Stelli Pack z przedstawicielami Plast-Boksu, który produkuje opakowania plastikowe. Dojdzie do niego dziś, w siedzibie Plast-Boksu.

— Spotkanie będzie miało charakter zapoznawczy — zapowiada Krzysztof Moska.

Stella Pack ma cztery fabryki w Polsce i jedną na Ukrainie. Po siedmiu miesiącach tego roku osiągnęła 61 mln zł przychodów i 4 mln zł zysku netto. W całym 2008 r. było to odpowiednio 117 mln zł i 1,2 mln zł.

— Drugie półrocze zapowiada się dobrze, ponieważ zdobyliśmy duży kontrakt obejmujący dostawy do Kanady. Jego wartość to 1 mln USD (prawie 3 mln zł) w ciągu czterech miesięcy. Potem kontrakt może być nie tylko odnowiony, ale jeszcze poszerzony — przewiduje Marek Jaszczak.

Magdalena Graniszewska