Mostostal Export na krawędzi upadku

Emil Górecki
opublikowano: 2012-08-13 00:00

Tylko zgoda wśród akcjonariuszy może dać giełdowej spółce nowe życie. Negocjacje trwają, czas ucieka

Warszawski Sąd Okręgowy kilka tygodni temu wstrzymał emisję 91,4 mln akcji z wyłączeniem prawa poboru Mostostalu Export. Miałaby je objąć m.in. Calatrava Capital, kierowana przez Pawła Narkiewicza, który rozdaje karty w Mostostalu Export. Dokapitalizowanie i sprzedaż niemieckiego oddziału miały pomóc budowlanej spółce wyjść z kłopotów finansowych. Poważnych kłopotów.

None
None

— Sytuacja jest bardzo trudna. Na pomoc spółce mamy już dni, nie tygodnie — mówi Paweł Narkiewicz, członek zarządu Mostostalu Export.

Kluczowa decyzja sądu to efekt sporu Pawła Narkiewicza z Michałem Skipietrowem, byłym wieloletnim szefem giełdowej spółki. Sąd wstrzymał emisję, bo na walnym z głosowania zostali wyłączeni właśnie były menedżer (który jest jednym z akcjonariuszy), a także kojarzeni z nim Zofia Szwed, była prokurent i dyrektor finansowa, oraz Niels Bonn, były wiceszef rady nadzorczej, również znaczący akcjonariusz. Gdyby dostali prawo głosu, mieliby na walnym przewagę. Zarząd wykluczył ich, bo — według tłumaczenia Agnieszki Jankowskiej, która pełni funkcję członka zarządu Mostostalu — działali w porozumieniu, co powinni ujawnić.

Wniosek napisany

Dziś Mostostal niemal nie prowadzi działalności operacyjnej. Z naszych informacji wynika, że zalega z wypłatą wynagrodzeń pracownikom i jest możliwe, że złoży wniosek o upadłość. W zeszłym roku przy 33 mln zł przychodów ze sprzedaży wygenerował prawie 47 mln zł straty netto.

— Płacimy pracownikom tyle, na ile mamy pieniędzy. Wniosek o upadłość mamy przygotowany już od roku i możemy go w każdym momencie złożyć. Jestem jednak zdeterminowany, by wyprowadzić Mostostal na prostą — mówi Paweł Narkiewicz, członek zarządu spółki.

Trudno przewidywać, kiedy sąd zajmie się sprawą zablokowanych przez byłego prezesa uchwał walnego.

— Równolegle z procedurą sądową prowadzimy rozmowy z akcjonariuszami o porozumieniu w sprawie podwyższenia kapitału. Jeśli się uda, a rokowania są według mnie dobre, to potrzebujemy miesiąca, dwóch na uporządkowanie sytuacji, łącznie z kluczowym porozumieniem z Warszawą, które też jest już blisko podpisania. To porozumienie jest jedyną szansą na przetrwanie spółki. Potem będziemy mogli już bez przeszkód realizować przygotowany plan odbudowy — mówi Paweł Narkiewicz.

Stara gwardia kontra nowa

Michał Skipietrow deklaruje, że o sytuacji Mostostalu chętnie porozmawia, ale dopiero, kiedy… wróci z urlopu. Były prezes, Niels Bonn i Zofia Szwed to ekipa, która prowadziła Mostostal Export przez lata. Ten wieloletni układ dwa lata temu zburzyło wejście do akcjonariatu Pawła Narkiewicza. Inwestor początkowo planował zmiany w podupadającej spółce z pomocą Skipietrowa i Bonna. Ponieważ się nie udało, zorganizował fundusze, które jeszcze pozostały w akcjonariacie, i dokonał przewrotu, usuwając wieloletniego prezesa i nadzór ponad rok temu. Od tego czasu akcjonariusze prowadzą bezpardonową wojnę. Skipietrow domaga się zapłaty zaległego wynagrodzenia (przez lata należał do najlepiej zarabiających prezesów w branży budowlanej), przekonuje, że obecne władze działają na szkodę firmy. Nowa ekipa oszacowała koszty, jakie spowodowała działalność byłego prezesa, na 76 mln zł i zapowiada, że zamierza się ich domagać.

Paweł Narkiewicz, który jest członkiem zarządu Mostostalu, chce, by stał się on rentowną spółką budowlano-deweloperską z rocznymi przychodami ok. 100 mln zł. Wówczas miałby się połączyć z innym podmiotem z tego sektora. Wcześniej musi jednak porozumieć się z warszawskim ratuszem w sprawie nieterminowego wybudowania hali sportowej na Ursynowie. Wartość kar za opóźnienie oraz odsetek to około 120 mln zł.