Mniejszościowi akcjonariusze Mostostalu Płock mają duże szanse, by wprowadzić swojego przedstawiciela do rady nadzorczej spółki. Walczą o to od 2001 roku.
W porządku NWZA Mostostalu Płock, które ma odbyć się 11 czerwca, znalazły się m.in. uchwały w sprawie określenia liczby członków rady nadzorczej spółki oraz ich wyboru w drodze głosowania oddzielnymi grupami. Dzięki temu mniejszościowi akcjonariusze mogą wreszcie uzyskać choćby minimalny nadzór nad spółką. Obecnie Mostostal Warszawa, główny akcjonariusz płockiej spółki, w pełni kontroluje jej działalność. Warszawska firma ma prawo do wykonywania 47 proc. głosów na WZA Mostostalu Płock. W praktyce jest to nawet 75 proc., bo nie wszyscy udziałowcy spółki rejestrują się na walnym.
— Podczas głosowania oddzielnymi grupami na WZA nie liczy się uprzywilejowanie akcji co do głosu. Liczbę akcji obecnych na walnym dzieli się przez liczbę członków rady nadzorczej. Jeżeli udziałowcy dysponują liczbą akcji na WZA, odpowiadającą co najmniej wynikowi takiego działania lub jego wielokrotnością, to mają prawo do utworzenia grupy i wybrania odpowiednio jednego lub więcej przedstawicieli w radzie — wyjaśnia Leszek Koziorowski, partner kancelarii Gessel.
Kapitał zakładowy Mostostalu Płock to 2 000 000 akcji. Rada nadzorcza spółki liczy 5 członków. Oznacza to, że do wprowadzenia swojego przedstawiciela do RN potrzeba 400 tys. głosów, przy założeniu, że na WZA zostaną zarejestrowane wszystkie akcje. To jednak nigdy nie nastąpiło. Może się więc okazać, że wystarczy 340 tys. akcji. A takim pakietem dysponują mniejszościowi akcjonariusze wraz z OFE Polsat.
Już samo przyjęcie wniosku dotyczącego trybu wyboru przedstawicieli właścicieli spółki do rady jest sukcesem drobnych akcjonariuszy. 24 kwietnia, na ostatnim WZA, porozumienie zawiązane przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII) zarejestrowało ponad 250,1 tys. akcji (15,52 proc. głosów). To jednak było za mało. Potrzeba było co najmniej 20 proc. Z pomocą przyszedł znaczący inwestor finansowy Mostostalu Płock — OFE Polsat, który dysponuje 5,58-proc. pakietem głosów na WZA. Złożony wspólnie wniosek otworzył drogę do umieszczenia w RN przedstawiciela koalicji.
Drobni akcjonariusze jeszcze nie zdecydowali, kogo delegują do rady MP. Dobrym kandydatem wydaje się jednak Raimondo Eggink, który jest już ich reprezentantem w Stomilu Olsztyn. W kwietniu zapowiadał, że jeśli Michelin w wyniku ogłoszonego wezwania do sprzedaży akcji olsztyńskiej firmy będzie dysponował pakietem przynajmniej 95 proc. akcji Stomilu, to złoży rezygnację z członkostwa w radzie. Wydaje się, że wkrótce należy tego oczekiwać. Michelin poinformował wczoraj, że ma już 98,99 proc. akcji Stomilu Olsztyn. Potencjalny kandydat nie chciał się jednak odnieść do spekulacji na temat jego ewentualnego udziału w radzie płockiego Mostostalu.
— Bez komentarza — stwierdził Raimondo Eggink.
Drobnym udziałowcom zależy na miejscu w radzie Mostostalu, bo chcą wiedzieć, co się dzieje w spółce.
— Nie mając przedstawiciela w radzie nie możemy skutecznie pełnić nadzoru właścicielskiego. Nie mamy wglądu do ważnych dokumentów — wyjaśnia Jarosław Dominiak, prezes SII.
Od 2001 r. między mniejszościowymi akcjonariuszami a zarządem Mostostalu toczy się prawdziwa wojna. Zarzewiem konfliktu była polityka dywidendowa. Mniejszościowi udziałowcy twierdzą, że główny akcjonariusz blokuje wypłatę dywidendy, a jeśli nawet zostanie ona uchwalona, to jej wysokość nie jest satysfakcjonująca. Pod adresem zarządu płockiej firmy kierowane są też zarzuty o działanie na szkodę spółki. Są one związane z transakcją przejęcia części akcji Mostostalu Invest od warszawskiej spółki matki. Zarówno drobni udziałowcy spółki, jak również giełdowi analitycy uznali to za błędną i niepotrzebną decyzję.
— Przejęcie mniejszościowego pakietu akcji Mostostalu-Invest przez Mostostal Płock za 6,9 mln zł to niekorzystna transakcja dla giełdowej spółki — uznali w raporcie z 2 stycznia analitycy DM BOŚ.