Motoryzacja na plusie, szczególnie w Niemczech

  • Jakub Łaszkowski
opublikowano: 23-01-2023, 10:11
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

W Europie i Stanach Zjednoczonych sprzedaż samochodów rośnie, pomimo kryzysowego otoczenia gospodarczego. W Chinach odejście od polityki zero Covid jeszcze nie spowodowało istotnego wzrostu sprzedaży pojazdów. Sektor na świecie wciąż zmaga się z ograniczeniami podażowymi, nawet jeżeli ich skala obniża się.

Dane z rynku samochodów osobowych i komercyjnych wchodzą w skład 20 wskaźników, które analizujemy regularnie dla czterech gospodarek – Polski, Niemiec, Stanów Zjednoczonych i Chin (wszystkie wskaźniki dostępne są na platformie PB Analizy). Branża motoryzacyjna jest jednym z ważniejszych sektorów w gospodarce, a jej kondycja odzwierciedla nastroje konsumentów oraz przedsiębiorstw.

Istotnym czynnikiem zwiększającym sprzedaż samochodów jest coraz mniejszy problem z niedostępnością półproduktów. Od 2020 roku kluczową barierą w produkcji pojazdów, był niedobór komponentów, co uniemożliwiało realizację zamówień klientów. W szerokim ujęciu te problemy zaczynają ustępować, co wynika z otwarcia Chin oraz adaptacji przedsiębiorstw do wojny w Ukrainie. Transport półproduktów oraz planowanie produkcji staje się prostsze przez mniejszą niepewność gospodarczą.

Problemy wciąż są jednak obecne w obszarze mikroprocesorów, których brak stanowi wąskie gardło dla branży. W efekcie w danych ankietowych wciąż widać niedobory. Według badań instytutu Ifo w ostatnich miesiącach w Niemczech poprawiała się dostępność półproduktów praktycznie we wszystkich branżach. Odstaje od tego sektor motoryzacyjny, który notuje największe problemy ze wszystkich zgrupowań przemysłowych, czego źródłem są niedobory mikroprocesorów. Podobnie sytuacja wygląda w Ameryce i Azji. Zdaniem największych koncernów motoryzacyjnych w tym roku nie uda się zaradzić brakom mikroprocesorów, dlatego utrudnienia w ciągłości produkcji będą się utrzymywać w najbliższych kwartałach, ale będą one słabsze niż dotychczas.

Popyt na pojazdy słabnie, ale dzieje się to wolniej niż w poprzednich miesiącach. Dynamika popytu spada, ponieważ wysoka inflacja zmniejsza dochody realne gospodarstw domowych, a zwiększona niepewność wstrzymuje decyzje inwestycyjne przedsiębiorstw. Ale dzieje się to coraz wolniej, gdyż nie realizują się najczarniejsze scenariusze. W Europie spodziewano się hekatomby związanej z dostępnością gazu, a udało się uniknąć najgorszego scenariusza dzięki zorganizowaniu dostaw gazu oraz korzystnej pogodzie. Hamowanie gospodarki było mniejsze niż się obawiano. Podobnie w Stanach Zjednoczonych, pomimo cyklu podwyżek stóp procentowych na rynku pracy nie nastąpiło załamanie, dlatego Amerykanie wciąż mają środki finansowe do zakupu nowych pojazdów.

Utrzymuje się także duży rezerwuar niezrealizowanych zamówień, który amortyzuje mniejszą liczbę nowych zamówień. Aktualnie mała liczba nowych zleceń amortyzowana jest przez zaległe zamówienia, które pozostały po okresie zaburzeń logistycznych. Dzięki zaległościom przedsiębiorstwa mogą wciąż kontynuować działalność i nie ma natychmiastowej reakcji produkcji na spadek popytu. Redukcja zaległych zamówień następuje w ślimaczym tempie, więc będzie to istotna poduszka dla branży również w następnych miesiącach.

W Chinach w grudniu sprzedaż pojazdów spadła w ujęciu rocznym, co wynikało przejścia przez kraj fali koronawirusa. Po zniesieniu obostrzeń wystrzeliła liczba zakażeń, co skłoniło Chińczyków do dobrowolnej izolacji. Podwyższona niepewność gospodarcza oraz większe wydatki na zdrowie przełożyły się na mniejszy popyt. Wyniki mogłyby być jeszcze niższe gdyby nie wygasające pod koniec roku subsydium na pojazdy elektryczne. By jeszcze z niego skorzystać, część Chińczyków kupiła samochód na ostatnią chwilę, co podniosło sprzedaż w grudniu.

W następnych miesiącach sprzedaż aut w Chinach powinna rosnąć, ale będzie to proces powolny. Odejście od polityki „zero-covid” zmniejszy niepewność gospodarczą oraz uwolni aktywność gospodarczą, ale nie należy spodziewać się odbicia podobnego do tego w Europie i USA po zniesieniu obostrzeń. Pekin nie wspierał gospodarstw domowych poprzez bezpośrednie transfery gotówki, dlatego Chińczycy nie zgromadzili nadmiarowych oszczędności, które mogliby teraz przeznaczyć na rozkręcenie wydatków. Dodatkowo załamanie rynku mieszkaniowego uderza w wartość majątku Chińczyków oraz zwiększa obawy o kondycję gospodarki, co również osłabia skłonność do konsumpcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zespół PB Analizy

Platforma SpotData
Szukasz danych? Zajrzyj na platformę.
PRZEJDŹ DO PLATFORMY DANYCH

Polecane