Może nie bat, lecz kaganiec

22-12-2011, 00:00

POLSKA — UNIA EUROPEJSKA

Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE z siedzibą w Luksemburgu (patrz tekst u dołu strony) należy do kategorii wydarzeń gorzko przypominających, że członkowstwo Polski w Unii Europejskiej to nie tylko marchewka funduszy spójności, ale również rekwizyty wspomniane w tytule.

W odróżnieniu od zajmującego się ulotną sferą nadbudowy trybunału w Strasburgu, wyroki z Luksemburga mają moc bezwzględnie wiążącą unijne państwa, a ich znaczenie finansowe czasem liczone jest w miliardach.

W świetle ukształtowanej przez lata linii orzeczniczej trybunału wczorajszy wyrok był tzw. oczywistą oczywistością. Zgodnie z dobrym prawem strony, nasz rząd konsekwentnie i do samego końca podtrzymywał stanowisko, że otwarte fundusze emerytalne są „podmiotami publicznymi, które można utożsamić z państwem polskim”.

W tym kontekście wypada jednak przypomnieć, że na początku roku w ostrej debacie publicznej nad obniżeniem (ponoć tylko czasowym) wysokości składek przekazywanych do OFE strona rządowa wielokrotnie używała argumentacji zupełnie innej.

Środowe orzeczenie z Luksemburga ma jeszcze inny aspekt. Ustawa z przepisami ograniczającymi zagraniczne inwestowanie OFE do 5 proc. pochodzi z roku 1997. Polskie negocjacje akcesyjne nabrały tempa znacznie później, większość rozdziałów zamykaliśmy w latach 2001-02, traktat premier Leszek Miller zaklepał na szczycie w Kopenhadze 13 grudnia 2002 r., a formalnie Polska wstąpiła 1 maja 2004 r.

Problem OFE to przykład wieloletniego niewykonania przez kolejne rządy traktatowego zobowiązania do dostosowania prawa polskiego do unijnego. Takich legislacyjnych kwiatków trafia się coraz mniej,

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI j.zalewski@pb.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Może nie bat, lecz kaganiec