Centrum medyczne negocjuje alians kapitałowy z funduszami. Jeśli rozmowy zakończą się sukcesem, zrezygnuje z giełdy.
Enel–Med prowadzi rozmowy z dwoma funduszami inwestycyjnymi. Zarząd liczy, że przed końcem roku wyłoni inwestora i uzyska środki na nowe projekty.
— Chcemy uzyskać około 26 mln zł na inwestycje. Partnerowi oddamy 25 proc. akcji. Żadnemu z funduszy nie zależy na przejęciu kontroli — mówi Adam Rozwadowski, założyciel i szef Enel–Medu.
W tej sytuacji przestaje być aktualny plan giełdowej emisji akcji planowanej na 2006 r.
— Debiut przełożymy co najmniej o trzy lata — zapowiada prezes.
Enel–Med ma gotowy plan inwestycji na 2006 r. Chce je sfinansować dzięki środkom uzyskanym od inwestora finansowego. Zamierza uruchomić pięć przychodni wyposażonych w specjalistyczny sprzęt do bezinwazyjnych badań kardiologicznych i onkologicznych, które na razie wykonuje zaledwie kilka publicznych placówek w kraju. Spółka rozważa też zakup drugiego w Polsce pozytonowego emisyjnego tomografu (PET), urządzenia do precyzyjnego diagnozowania chorób nowotworowych i planowania ich leczenia. Decyzja zapadnie przed końcem listopada.
— Zakup tego urządzenia to wydatek 20 mln zł. Koszt jednego badania jest wyceniany na 4,2-4,5 tys. zł. W Polsce robi się ich rocznie 3 tys., a zapotrzebowanie jest na 70 tys. Mimo że nie zdążymy w terminie złożyć oferty na usługę w 2006 r., to liczę, że w rezerwie NFZ znajdą się środki na finansowanie tych badań — mówi Adam Rozwadowski.
Enel–Med chce, aby aparat stanął w jednym z dużych szpitali publicznych. Jedyne takie urządzenie posiada na razie bydgoskie Centrum Onkologii.
— W budżecie państwa zaplanowano inwestycje w kilka takich aparatów. Naszym zdaniem, korzystniej jest dopuścić do tego przedsięwzięcia prywatne firmy, które mogą sfinansować zakup urządzeń. Za pieniądze z budżetu można zaś sfinansować więcej badań. Gdybyśmy na 2006 r. otrzymali z NFZ 10 mln zł, to wystarczyłoby na przeprowadzenie ponad 2,3 tys. badań — twierdzi Adam Rozwadowski.