Możliwy jest szybszy rozwój aglomeracji
Tylko łącząc możliwości finansowe warszawskich samorządów można zwiększyć zdolność kredytową stolicy o ponad 3,5 miliarda złotych. Zdaniem Pawła Piskorskiego, dzisiejszy ustrój Warszawy uniemożliwia wykorzystanie już istniejących możliwości finansowych miasta.
Zdaniem Pawła Piskorskieg, prezydenta Warszawy, dokonana przez Sejm nowelizacja ustawy o ustroju stolicy jest dla Warszawy bardzo niekorzystna.
— Względy polityczneograniczyły możliwości rozwojowe miasta — mówi Paweł Piskorski.
Boom inwestycyjny
Według Pawła Piskorskiego, skala realizowanego w stolicy programu inwestycyjnego nie ma precedensu w historii Warszawy ostatnich lat. W latach 1994-98 na inwestycje infrastrukturalne wydano 261,7 mln zł, czyli średnio 52,3 mln zł rocznie. Od początku roku 1999 zrealizowano już inwestycje o wartości 669,3 mln zł.
— Nigdy dotąd w Warszawie nie remontowano i nie budowano tak wielu dróg w tak krótkim czasie za tak poważne środki. Dystans, jaki mamy do odrobienia, jest jednak olbrzymi — mówi Paweł Piskorski.
W zeszłym roku Warszawa stała się drugą stolicą Europy pod względem wartości rozpoczętych inwestycji. Napływ tak dużego kapitału to niewątpliwy sukces miasta.
— Aby przyciągnąć następnych inwestorów, musimy uatrakcyjnić ofertę usługową Warszawy. Musimy inwestować w infrastrukturę miasta — przekonuje prezydent Warszawy.
Rząd się uchyla
We wszystkich europejskich stolicach najważniejsze inwestycje infrastrukturalne są finansowane lub współfinansowane przez rząd, samodzielnie lub wspólnie z regionami. To europejska norma.
— W naszym przypadku Skarb Państwa odmawia udziału w finansowaniu warszawskich inwestycji. Paryż nie buduje samodzielnie swojego metra. Ponad 80 proc. tegorocznych nakładów na warszawskie metro to środki miejskie. To olbrzymie obciążenie finansów miasta — mówi Paweł Piskorski.
Obecnie możliwości decyzyjne w sprawie metra są bardzo ograniczone. Jedna z nich to przerwanie budowy na obecnym etapie, co byłoby dla Warszawy decyzją dramatyczną. Druga — to przy wyczerpanych możliwościach kredytowych miasta budowa dzięki środkom otrzymanym z budżetu państwa.
— Gdybyśmy finansowali budowę metra wyłącznie ze środków przekazywanych Warszawie przez Skarb Państwa, podobnie jak to się dzieje np. w Paryżu, to pierwszą linię metra zakończono by w roku 2024 — mówi Paweł Piskorski.
Trzeci wariant — możliwy do zrealizowania tylko w przypadku zmiany ustroju stolicy — to utworzenie międzynarodowego konsorcjum finansującego budowę warszawskiego metra.
— Rozmawiamy z kilkudziesięcioma największymi firmami na świecie podejmującymi działania tego typu. Ale one oczekują na gwarancje spłaty inwestycji. Miejskie gwarancje nie są wystarczające, a na rządowe, w obecnej sytuacji, Warszawa nie może liczyć —wyjaśnia Paweł Piskorski.
Zdolność kredytowa
Prezydent Paweł Piskorski jest przekonany, że tyko na skutek wadliwego ustroju Warszawa nie wykorzystuje już istniejących możliwości finansowych.
— Rozbicie Warszawy na 11 gmin dramatycznie ogranicza kompetencje miasta. Z ponad 6 mld zł, jakimi dysponują instytucje i organy samorządowe istniejące w stolicy, tylko 2 miliardy są w dyspozycji całego miasta — wyjaśnia Paweł Piskorski.
Jego zdaniem, połączony budżet wszystkich warszawskich samorządów w poważny sposób zwiększyłby możliwości kredytowe stolicy.
— Samorządy w Polsce mogą zaciągać zobowiązania długoterminowe do wysokości nie przekraczającej 60 proc. ich rocznych budżetów. Mając do dyspozycji 2 mld zł możemy dziś zaciągnąć kredyt do wysokości 1,2 mld zł. Mniej więcej tyle kosztuje most Siekierkowski z Trasą Siekierkowską, czyli jedna duża inwestycja miejska. Połączone możliwości finansowe warszawskich gmin to dzisiaj ponad 6 mld zł. Tylko dzięki zmianie systemu księgowania już istniejących środków można by zwiększyć zdolność kredytową miasta do blisko 3,5 miliarda zł — wylicza prezydent Warszawy.
Firmy bez reformy
— Warszawa jest jedynym znanym mi miastem, które nie pełni funkcji właścicielskich wobec przedsiębiorstw komunalnych odpowiedzialnych np. za dostarczanie do mieszkań energii cieplnej czy wywóz z posesji śmieci — stwierdza Paweł Piskorski.
Warszawskie firmy komunalne funkcjonują dziś na zasadzie przedsiębiorstw państwowych. Zdaniem Pawła Piskorskiego miasto nie może dokonać przekształceń firm komunalnych, bo nie jest ich właścicielem, a gminy nie mogą tego zrobić, bo nie utworzyły wymaganych ustawą związków celowych i nie objęły praw właścicielskich. Nie mając możliwości przekształcenia ich w spółki prawa handlowego nie można optymalizować kosztów ich funkcjonowania. Niejasny status prawny uniemożliwia również zainteresowanie tymi firmami poważnych inwestorów gotowych sfinansować z własnych środków niezbędną miastu infrastrukturę.
Można inwestować więcej
W obecnych warunkach prawnych miasto ma bardzo ograniczone możliwości pozyskania inwestorów prywatnych zainteresowanych współfinansowaniem inwestycji komunalnych. Zadaniem miasta jest m.in. budowanie oczyszczalni ścieków czy wysypisk śmieci, ale to nie zarząd Warszawy, tylko samodzielne warszawskie gminy określają dziś stawki za usługi komunalne.
— Nie mam wpływu na wysokość tych opłat. Jest wielu potencjalnych inwestorów skłonnych współfinansować inwestycje w systemie łączącym środki prywatne i samorządowe. Nie możemy jednak zagwarantować im zwrotu ewentualnych nakładów, bo nie mogąc regulować stawek za usługi komunalne miasto nie ma wpływu na parametr o podstawowym znaczeniu dla budowania każdego planu finansowego. Dziś nie możemy zagwarantować potencjalnym inwestorom zwrotu poniesionych nakładów w dłuższej perspektywie — mówi Paweł Piskorski.
Obecnie zaledwie 30 proc. ścieków Warszawy jest oczyszczanych przed odprowadzeniem do Wisły. To oczywiście niechlubne dziedzictwo poprzednich dziesięcioleci, ale to skandal na miarę europejską.
Władze miasta zorganizowały finansowanie oczyszczalni Południe, ale przy braku możliwości pozyskania kolejnych kredytów lub rządowych gwarancji zapewnienie odpowiednich środków niezbędnych do budowy oczyszczalni Północ staje się bardzo problematyczne.