MSP biegną przez płotki

Sylwester SacharczukSylwester Sacharczuk
opublikowano: 2014-05-08 00:00

Przedsiębiorczość: Polskie firmy zatrzymują się na etapie mikro-, bo brakuje im skrzydeł, aby się rozwinąć. Napotykają natomiast barierę za barierą

W Unii Europejskiej małe firmy stanowią 6 proc. wszystkich przedsiębiorstw. W Polsce ten wskaźnik wynosi zaledwie 3 proc. Założenie biznesu jest łatwe, ale potem przedsiębiorcy mają ogromne problemy. Nielicznym udaje się rozszerzyć działalność tak, aby opuścić poziom mikroi dołączyć do grona małych firm.

None
None

Wystarczy to, co jest

— Ewidentnie mamy w Polsce problem ze wzrostem firm. Pod względem wielkości większość przedsiębiorstw stoi w miejscu. Przyczyną są nie tylko bariery administracyjne. Badania wskazują, że polscy przedsiębiorcy nie lubią podejmować ryzyka. Są dość zadowoleni z sytuacji swoich firm. Działania prorozwojowe? Jeśli już, to małymi kroczkami, bez ryzyka. Brakuje też współpracy i zaufania między przedsiębiorcami — mówi Paulina Zadura-Lichota, dyrektor departamentu rozwoju przedsiębiorczości i innowacyjności w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP).

To może tłumaczyć niską produktywność rodzimych firm — pozostaje ona na poziomie zaledwie 50 proc. średniej krajów UE. Ale jest światełko w tunelu — według niedawnej analizy OECD obejmującej 35 krajów Polska jest drugim po Korei Południowej państwem, w którym najszybciej rośnie produktywność pracy.

Niestety, pod względem innowacyjności wciąż pozostajemy na dnie, a konkretnie na czwartym miejscu od końca w Europie. Bez zachęt, np. ulg podatkowych, to się nie zmieni.

— Te rankingi nie do końca mówią prawdę, bo innowacyjność naszych firm jest ogromna. Mistrzostwo świata w piłce nożnej jest dla Polski w najbliższych kilkudziesięciu latach nieosiągalne, ale jeśli chodzi o innowacje i kreatywne podejście, jak radzić sobie na rynku i pokonywać bariery, czy to w przedsiębiorczości, czy innych dziedzinach, już jesteśmy mistrzami świata. Szkoda tylko, że aż tyle przeszkód mamy do pokonywania — komentuje Wojciech Zatorski, prezes zarządu Stowarzyszenia Poszkodowanych Przedsiębiorców RP.

Zatrudniaj na siłę

Przedsiębiorcy mówią, że trudno im się rozwijać przy obecnych sztywnych zasadach realizacji projektów unijnych.

— W tym systemie brakuje elastyczności. W wielu przypadkach nie ma możliwości modyfikacji w ramach trwania projektu. Podam prosty przykład — zmiana zakupu dwóch pomp na trzy, oczywiście w tej samej cenie, z tym że o lepszej wydajności i energooszczędności, jest niemożliwa. Naraża przedsiębiorcę na brak możliwości rozliczenia wydatków — zwraca uwagę Marcin Wieczorek, dyrektor ds. programowych Fundacji Aktywni Przedsiębiorcy. Przytacza też przykład dotyczący zatrudnienia.

— Sprawozdania z projektu muszą wykazywać zatrudnienie nowych osób po zakończeniu projektu. Dla przedsiębiorcy nie jest to komfortowa sytuacja, próbuje mu się narzucić coś, co nie jest dla niego korzystne. W efekcie nowi pracownicy są zatrudniani, ale na krótki okres czasu, kilka miesięcy, według wymogów urzędu. Ten nonsens to kolejny koszt, który musi ponosić przedsiębiorca podczas korzystania z dotacji — dodaje Marcin Wieczorek.

W sukurs nowościom

Eksperci zwracają uwagę, że konieczna jest większa pomoc dla firm, które mają nowe ciekawe rozwiązania i chcą wejść z nimi na rynek lub je eksportować.

— Mamy ogromne zapotrzebowanie przedsiębiorców na projekty w końcowej fazie gotowości technologicznej. Mówimy o przedsięwzięciach, które są tuż przed etapem wejścia na rynek. Wskazuje na to chociażby wielkie zainteresowanie programem Demonstrator+, oferującym dotacje na projekty demonstracyjne i instalacje prezentujące efekty badań. Będziemy go kontynuowali w przyszłej perspektywie finansowej. Coraz więcej jest też chętnych na program Go_Global.pl, który niedawno miał swój pilotaż. W jego ramach na rynek globalny chciało wejść około dwustu przedsiębiorców. To oznacza, że firmy coraz śmielej szukają szans poza Polską — mówi Daniel Maksym, kierownik działu rozwoju infrastruktury na rzecz badań i rozwoju z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR).

Zwraca uwagę, że projekty — zwłaszcza w obszarze B+R i technologicznym — po kilku miesiącach tracą na aktualności.

— Można powiedzieć, że szybciej się starzeją. Cóż to za innowacyjny projekt technologiczny, który będzie realizowany za pół roku czy rok? Procedury i czas od złożenia wniosku do decyzji o finansowaniu jest za długi. Uznaliśmy, że taki optymalny okres to 60 dni, i wprowadziliśmy ten system w ramach programu Szybka ścieżka. Te nabory będą cykliczne. Jest też zachęta do większego zaangażowania finansowego ze strony firm — w przypadkach, gdy przedsiębiorca decyduje się dać większy wkład własny, otrzymuje za to więcej punktów. Ten system będzie kontynuowany — dodaje Daniel Maksym.

Nikt nie nadąża za prawem

Jedną z najbardziej odczuwalnych barier w rozwoju małego biznesu jest też nieprzejrzyste prawo.

— Stałość, racjonalność i skuteczność prawa powinny być podstawą. W Polsce tego nie ma. Wciąż wprowadzane są modyfikacje, które w efekcie powodują ogromną niespójność przepisów. I tak np. zostały ogłoszone intencje wprowadzenia zmian w obszarze OZE. Prace nad przepisami trwają już prawie dwa lata i w związku z tym wstrzymały się jakiekolwiek praktyczne działania w tej dziedzinie. Nie jesteśmy w stanie, prowadząc firmy, ani zrozumieć, ani przeczytać, ani nadążać za zmianami, które wchodzą. To jest pisane takim językiem, że nawet specjaliści tego nie rozumieją i nie są w stanie przewidzieć skutków zmian we wprowadzanych zapisach — podkreśla Anna Hejka, założycielka i dyrektor zarządzający HCM Group.