Być może w maju minister skarbu przedstawi w Sejmie swój pomysł na prywatyzację. Na razie resort zapowiedział poszukiwania doradców dla 31 projektów. Dobre i to, choć rzeczywistych transakcji można spodziewać się najwcześniej w 2004 r.
Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) ogłosiło kalendarz przetargów na doradztwo w prywatyzacji 31 przedsiębiorstw. Przetargi, inaugurujące sprzedaż państwowych przedsiębiorstw, mają zostać ogłoszone w najbliższych miesiącach. Rzeczywistych transakcji zaś można spodziewać się w przyszłym roku.
Tymczasem po pierwszym kwartale przychody z prywatyzacji przekroczyły 200 mln zł. Nawet uwzględniając ostatnie transakcje (sprzedaż Polmosu z Zielonej Góry czy resztówek z branży energetycznej) do wypełnienia założeń z ustawy budżetowej brakuje jeszcze miliardy złotych. Rząd założył, że ze sprzedaży majątku otrzyma ponad 9 mld zł. Kilka tygodni temu ministerialni urzędnicy dali jednak do zrozumienia, że całoroczne przychody mogą sięgnąć tylko połowy planu. Budżetowa dziura zostanie zapełniona większymi emisjami papierów dłużnych.
— Być w połowie maja minister Czyżewski przedstawi swój plan prywatyzacji na ten rok. Na razie mam wrażenie, że przed referendum akcesyjnym rząd nie chce mówić ani o programie, ani też o konkretnych projektach — mówi Wiesław Walendziak, przewodniczący sejmowej Komisji Skarbu.
Wiadomo już, że w tym roku nie zostanie sprywatyzowany Południowy Koncern Energetyczny. Za kilka miesięcy MSP chce dopiero poszukać doradcy. Na przyszły rok przesunie się też prywatyzacja Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych oraz Ciechu. Nie wiadomo, co się stanie z Ruchem czy resztówką akcji TP SA. Budżetowe przychody z prywatyzacji mogą zostać zrealizowane, jeśli powiodą się największe projekty — sprzedaż PKO BP, PZU, G-8 czy Rafinerii Gdańskiej. Prezentowana prawie rok temu przez resort skarbu lista prywatyzowanych przedsiębiorstw stworzona jeszcze przez ministra Kaczmarka zupełnie się rozpadła. Stan zaawansowania poszczególnych prywatyzacji pozwala sądzić, że żadna nie zostanie przeprowadzona w terminie.
— Jestem gorącym zwolennikiem stworzenia kompleksowego programu prywatyzacji do 2005 r. ukazującego jej wszelkie aspekty — gospodarcze, socjalne, społeczne. Taki program, przyjęty przez rząd i zaakceptowany przez Sejm, pozwoli uniknąć sensacji przy każdej większej transakcji — dodaje Wiesław Walendziak.


