MŚP w sieci… obaw

MATEUSZ GORDON ekspert od e-handlu Gemius; Marcin Bołtryk
opublikowano: 2014-09-29 00:00

Czy sektor MŚP jest dobrze przygotowany do obsługi rosnącego zainteresowania e-handlem?

Czy sektor MŚP jest dobrze przygotowany do obsługi rosnącego zainteresowania e-handlem? Trudno generalizować, omawiając stan przygotowania polskiego sektora MŚP do tzw. procesu digitalizacji handlu, gdyż mówimy o grupie firm, której udział w tworzeniu polskiego PKB wynosi około 50 proc. Są w niej więc firmy daleko wyprzedzające tendencje lub wręcz je wyznaczające, jak i takie, które o poważnym włączeniu internetu w swoje procesy biznesowe jeszcze nie zaczęły myśleć.

Z różnych badań wynika, że ponad 90 proc. przedsiębiorców z sektora MŚP korzysta z internetu, ale już tylko 60-65 proc. ma własną stronę internetową. Natomiast średnia firmowych stron WWW dla całej Unii Europejskiej to około 75 proc. i przy głębszej analizie można zauważyć ewidentny podział na liderów, czyli kraje zachodnie oraz takie, które są w tyle. Polska niestety jest w tej drugiej grupie.

Jeszcze gorzej niż w przypadku liczby stron internetowych wygląda sytuacja, jeśli spojrzymy na liczbę sklepów internetowych prowadzonych przez małe firmy. Na 1,8 mln małych i średnich przedsiębiorstw przypada tylko 15 tys. aktywnych sklepów internetowych, co stanowi zaledwie 8 promili. Wskaźnik ten byłby jeszcze mniejszy, jeśli uwzględnimy to, że najbardziej świadome przedsiębiorstwa mają po kilka platform sprzedaży w sieci. Mikroprzedsiębiorcy

nie doceniają korzyści, jakie płyną z posiadania własnej strony WWW umożliwiającej sprzedaż, dlatego w Polsce bardzo silną pozycję utrzymują zarówno serwisy aukcyjne jak i ogłoszeniowe. Tu barierą jest nie tylko mentalność, ale również brak właściwej wiedzy biznesowej. Oprócz lęku przed zmianami, polskich małych i średnich przedsiębiorców powstrzymuje przed założeniem sklepu internetowego także błędne przekonanie o wysokich kosztach takiej operacji. Nie wiedzą, że e-sklep na gotowej platformie mogą już mieć za kilkadziesiąt złotych miesięcznie, a istnieją również rozwiązania bezpłatne typu open source, np. PestaShop, Magento czy osCommerce.

Kolejną barierą jest przekonanie, że „akurat w mojej branży” internet się nie sprawdzi lub „nie mam szans z największymi” . Uważam, że nie ma takiej branży, w której choć część procesów nie powinna być przeniesiona do sieci w celu poprawienia efektywności oraz że nie ma lepszego pola do walki Dawida z Goliatem niż internet. Nawet jeśli jedyną przewagą konkurencyjną jest lokalizacja biznesu tradycyjnego, to ta sama przewaga może być podkreślona w sklepie internetowym. Część klientów, którzy preferują odbiór osobisty, przyjdzie właśnie do tego sklepu, a nie do konkurencji, nawet jeśli jej oferta cenowa będzie bardziej atrakcyjna.

Nadal w przypadku wielu małych i średnich przedsiębiorców perspektyw rozwoju międzynarodowego jakie daje internet nie pozwala docenić… bariera językowa.