Trudno oceniać politykę resortu skarbu, jeśli przez pierwszy rok ograniczała się ona do tworzenia planów prywatyzacji. Jedno się na pewno udało — zgodnie z mniej lub bardziej oficjalnymi zapowiedziami, proces prywatyzacji stracił tempo.
Przez 12 miesięcy sprawowania władzy w Ministerstwie Skarbu Państwa (MSP) przez Wiesława Kaczmarka nie udało się przeprowadzić żadnej większej prywatyzacji. To nie zarzut, lecz raczej zgodne z wcześniejszymi zapowiedziami samego ministra podsumowanie.
Kupca nie znalazła ani Rafineria Gdańska, ani grupa dystrybutorów energii G-8. Za poprzedniej władzy to miały być transakcje ratujące budżet. Minister finansów z resztą pewnie o niczym innym nie marzy, jak tylko o szybkiej sprzedaży tych dwóch gigantów. Może w 2003 r.
Zdaniem najbardziej zagorzałych przeciwników prywatyzacji, sprzedaż należących do Skarbu Państwa przedsiębiorstw nie idzie w parze z racjonalną polityką gospodarczą państwa i może doprowadzić do upadku wielu przedsiębiorstw z branż powiązanych z prywatyzowanymi firmami. Tak jest w przypadku np. energetyki. Czy to słuszne założenia? Nie nam oceniać. Spójnej polityki rządu wobec energetyki jednak nie ma.
Chyba największym osiągnięciem MSP jest opracowanie programu prywatyzacji na przyszłe lata. Może to mało, ale zawsze coś.
Do 2006 r. prywatyzacja ma być praktycznie zakończona. Udział własności publicznej w gospodarce ma nie przekraczać 20 proc. Sprzedaż państwowego majątku ma służyć polityce wobec całej gospodarki. Założenia niewątpliwie słuszne, choć jednocześnie zaznacza się, że każdego roku minister skarbu musi wprowadzić do budżetu kwotę równą 1,5-2 proc. PKB na realizację programów społecznych.
Istotną zmianą polityki resortu skarbu jest większe akcentowanie problemów warszawskiej giełdy. Próbą jej ożywienia mają być prywatyzacje połączone z upublicznieniem. Tylko w przyszłym roku na GPW mają trafić takie giganty jak Ruch, Ciech, PZU, PKE czy PKO BP i BGŻ. Obserwatorzy rynku giełdowego są zdania, że inwestorzy bez większych problemów wysupłają pieniądze na nowe akcje.
Kolejnym nowym pomysłem szefa MSP jest program konsolidacji wielu branż. Przy silnym współudziale urzędników z resortu skarbu powstaje m.in. Krajowa Grupa Telekomunikacyjna. Rząd zaakceptował też pomysł powołania Polskiego Holdingu Farmaceutycznego. Podobne plany ma wobec sektora zbrojeniowego i chemicznego.
Nie obyło się też bez zmian personalnych w spółkach Skarbu Państwa. To już taka tradycja — nowa władza, nowe zarzuty (tym razem ubrane w elegancką formę „Raportu otwarcia”) i nowe zarządy w podległych (nie zawsze całkowicie) spółkach. Nowy zaciąg wywołał tak duże emocje, że do Sejmu trafił wniosek o wotum nieufności dla ministra Kaczmarka. Zarzuty dotyczyły odwołania zarządu PGNiG po liście Aleksandra Gudzowatego, właściciela firmy pośredniczącej w handlu gazem z Rosją — tak przynajmniej argumentowała opozycja. Głosowanie, które zresztą nie mogło wypaść inaczej, nie doprowadziło do odwołania ministra. Niesmak jednak pozostał.
Pierwszy rok pracy ministra Kaczmarka nie daje więc dużo okazji do oceny. Same pomysły przecież nie wystarczą. Dwa lata rządów powinny jednak tę sytuację diametralnie zmienić.
Chyba że wcześniej zmieni się struktura administracyjna Rady Ministrów i resort skarbu zostanie wchłonięty przez ministerstwo gospodarki.


