Minister Skarbu Państwa zaprosił wczoraj inwestorów do ponownego zbadania kondycji finansowej ośmiu spółek dystrybucyjnych tworzących grupę G-8. Zaproszenie otrzymały firmy, które przed blisko dwoma laty — od tak dawna trwa już prywatyzacja grupy — zostały zakwalifikowane na tzw. krótką listę, a więc belgijski Electrabel, hiszpańska Endesa i Iberdrola, El-Dystrybucja Jana Kulczyka, irlandzkie ESB i niemiecki E.ON.
Ta ostatnia firma niedawno miała szansę kupić G-8. Koncern dostał wyłączność negocjacyjną po tym, jak Skarbowi Państwa nie udało się dogadać z konsorcjum Elektrimu i El-Dystrybucji, Iberdrolą, a na koniec — samą El-Dystrybucją. Jednak w ostatniej fazie negocjacji Niemcy zaproponowali radykalną obniżkę ceny (o 40 proc. wobec blisko 1,7 mld EUR, na które wcześniej wyceniali 100 proc. akcji), którą minister skarbu uznał za nie do przyjęcia.
Ponowne rozpoczęcie procedury prywatyzacyjnej od etapu krótkiej listy oznacza, że przetarg na G-8 nie zakończy się przed upływem minimum sześciu miesięcy. Potencjalni nabywcy, z których prawdopodobnie nie wszyscy przyjmą zaproszenie MSP, muszą powtórzyć szczegółowe badanie ośmiu spółek, ponieważ poprzednie due diligence prowadzili blisko dwa lata temu i jego wyniki już dawno się zdezaktualizowały. Ponowne badanie kondycji ósemki dystrybutorów wcale nie gwarantuje, że w kolejnym podejściu do sprzedaży G-8, resort skarbu otrzyma korzystniejsze cenowo oferty.



