Multiagencyjny debiut Arranta

Nowy broker wszedł na rynek z przytupem. W ciągu kilku miesięcy zebrał 97 mln zł składki.

Na błyskawicznie rozwijającym się rynku pośrednictwa ubezpieczeniowego wszystko jest możliwe. Nawet to, że firma, która powstała wczoraj, jutro trafi do grona liderów. Taki plan ma warszawski Arrant — multiagencja, która rozpoczęła działalność jesienią ubiegłego roku.

— Chcemy być w gronie dwóch-trzech największych firm na rynku pośrednictwa ubezpieczeniowego w Polsce — deklaruje Artur Pakuła, prezes Arranta.

Multiagencja to jego autorski pomysł. By nie budować firmy od zera, menedżer, który ostatnio pracował w grupie Ergo Hestia (jako członek zarządu MTU), namówił do współpracy właścicieli dwóch mniejszych multiagencji: Artura Sperlana z Ardy i Jacka Czerniaka z Jocker Insurance.

— To nie była zwyczajna fuzja. Najpierw przenieśliśmy do Arranta pracowników Ardy i Jocker Insurance, następnie zmieniliśmy umowy z ubezpieczycielami i przerejestrowaliśmy na nowy podmiot sieć agentów. W najbliższym czasie podejmiemy decyzję, czy stare firmy zostaną zlikwidowane, czy też ostatecznie przejęte przez Arranta — mówi Artur Pakuła.

Tak powstała multiagencja, która już zalicza się do zawodników wagi średniej. Mimo kilkumiesięcznej historii sprzedała polisy za 97 mln zł. Na czele brokerskiego peletonuznajdują się CUK oraz Unilink. Ten ostatni w ubiegłym roku sprzedał ubezpieczenia za około 170 mln zł. Wyróżnikiem Arranta, którego sieć liczy ponad 2,8 tys. sprzedawców, mogą stać się ubezpieczenia zdrowotne. Firma jako pierwszy multiagent rozpoczęła w tym zakresie współpracę z Lux Medem. Jest także zainteresowana wejściem na rynek ubezpieczeń dla małych i średnich firm. Ten segment cieszy się rosnącym zainteresowaniem ze strony ubezpieczycieli — w ostatnim czasie pojawiły się na nim Proama i Liberty Ubezpieczenia. Dodatkowo multiagencja będzie chciała wyjść poza rynek agentów i poszukać nowych sposobów dotarcia do klienta. Jest zainteresowana współpracą z firmami, które do tej pory nie sprzedawały ubezpieczeń, a mogłyby to robić. W przyszłym roku Arrant zamierza zająć się sprzedażą produktów bankowych. Według Artura Pakuły, spółka osiągnie zadawalający wynik finansowy już w trzecim kwartale tego roku. Na rynku widać zainteresowanie inwestorów finansowych, którzy chcą wejść do multiagencji. Na razie Arrant nie potrzebuje zewnętrznego finansowania. Pieniądze na jego rozwój wykładają właściciele.

— Mamy szczegółowo rozpisane pierwsze trzy lata naszej działalności. Dopiero po tym etapie może pojawić się potrzeba sięgnięcia po zewnętrzny kapitał — mówi prezes Arranta. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu