Munich Re to kolejna globalna instytucja finansowa, która postanowiła ograniczyć zaangażowanie w sektorze węglowym. Prezes największej na świecie firmy reasekuracyjnej zadeklarował, że nie będzie już inwestować w obligacje ani akcje firm, które osiągają ponad 30 proc. przychodów w sektorach opartych na węglu. Agencja Reuters donosi, że decyzję podjęto pod presją inwestorów.

„W przyszłości nie będziemy, co do zasady, ubezpieczać nowych elektrowni opalanych węglem ani kopalni” – tak Reuters cytuje komentarz Joachima Wenninga, prezesa Munich Re.
Popularny ubezpieczyciel
Zwrot w nastawieniu Munich Re do węgla może zaskakiwać, ponieważ przedstawiciele tej firmy zapewniali dotychczas, że nie mają planów ograniczania aktywności w sektorze węglowym. Ten zwrot powinien zainteresować polską energetykę, która chętnie korzysta z ubezpieczeniowych usług niemieckiego koncernu.
Munich Re był jednym z bohaterów raportu „Brudne interesy”, opublikowanego w lutym 2018 r. przez organizację Unfriend Coal. Autorzy podkreślali w nim, że europejscy ubezpieczyciele, w tym również Allianz czy Generali, od 2013 r. zawarli co najmniej 21 umów ubezpieczeniowych wspierających rozwój sektora węglowego w Polsce. Ich fundusze emerytalne mają zaś w portfelach akcje polskich firm węglowych o wartości ponad 1,3 mld EUR.
Munich Re ubezpiecza m.in. Elektrownię Kozienice i Elektrownię Opole, obie opalane węglem kamiennym. Jest też wśród ubezpieczycieli Elektrowni Turów i ZE PAK, które mają aktywa opalane węglem brunatnym.
Kto go zastąpi?
Decyzja Munich Re potwierdza wyraźny trend wśród instytucji finansowych — plan redukowania udziału węgla w portfelu ubezpieczeniowym zadeklarowały również Allianz, AXA, Swiss Re i Zurich. Podobne zmiany widać w bankowości — sektor węglowy szerokim łukiem obchodzą już nie tylko europejskie EBI i EBOR, ale też prywatny ING.
Dla Polski, która planuje budowę nowego bloku węglowego w Ostrołęce (za ok. 6 mld zł), a także inwestycje w zgazowanie węgla, to istotna informacja. Ma też znaczenie dla istniejących bloków węglowych, których żywotność szacuje się nawet na 30 lat.
Niewykluczone, że w miejsce zagranicznych koncernów wejdzie PZU, państwowy ubezpieczyciel, lub Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych.