Mustang dostał dodatkowe kucyki

W cieniu debiutu toyoty supry w świat wyrusza nowa wersja słynnego forda. W zasadzie ma wszystko, żeby przyćmić japońskie coupe

Wczoraj pisaliśmy o długo wyczekiwanym debiucie sportowej toyoty supra. Targi motoryzacyjne North American International Auto Show w Detroit rozpoczęły się jednak nie od jednego, ale dwóch mocnych przytupów. Fani tradycyjnej spalinowej motoryzacji mają powody do zadowolenia. Ford pokazał kultowe auto z wielkim silnikiem. Tego typu „potwór” jest jak wspomnienie z dawnych, beztroskich lat.

Nową wersję mustanga przygotował Ford Performance, specjalny
dział amerykańskiego koncernu odpowiedzialny za wyczynowe samochody wyścigowe i
rajdowe. Mustang rywalizuje na rynku m.in. z dodge’em challengerem helicat i
chevroletem camaro ZL1.
Zobacz więcej

KUCYK ZE STAJNI FORDA:

Nową wersję mustanga przygotował Ford Performance, specjalny dział amerykańskiego koncernu odpowiedzialny za wyczynowe samochody wyścigowe i rajdowe. Mustang rywalizuje na rynku m.in. z dodge’em challengerem helicat i chevroletem camaro ZL1. Fot. ARC

Mustang shelby GT500 jest najnowszą wersją fordowskiego „pony car”, jak określane są amerykańskie auta sportowe. Pierwszy mustang zadebiutował w 1964 r., ale ten z 2019 r. ma porażać mocą. Producent wpakował pod maskę ponad 700 koni mechanicznych, czyli znacznie więcej niż napędzające shelby GT350R niespełna 530 KM. — Carroll zawsze pracował nad kolejnym szybszym shelby i myślę, że pokochałby tego mustanga bardziej niż jakiegokolwiek innego — powiedział podczas prezentacji Jim Farley, odpowiedzialny za globalne rynki Forda.

Odwołał się oczywiście do Carrolla Shelby’ego, amerykańskiego konstruktora, kierowcy wyścigowego i przedsiębiorcy, którego firma przygotowywała modyfikowane wersje mustangów. Mustang shelby GT500 zawdzięcza mu nazwę i rodowód, według którego moc i siła są najważniejsze. Nowy mustang rozpędza się do pierwszej setki na liczniku w nieco ponad trzy sekundy. Ford chwali się więc, że jest to auto przygotowane nie tylko do jazdy po ulicach, ale także po torach wyścigowych, a nawet w zawodach drag racing, które znane są w Polsce jako wyścigi równoległe. Jakby ktoś miał takie potrzeby, to oferta dla niego. Samochód korzysta z silnika V8 o pojemności 5,2 litra. Amerykanie zastosowali 7-stopniową przekładnię Tremec i solidnie ulepszyli zawieszenie oraz wspomaganie, żeby mocniejszy mustang był do opanowania dla kierowców.

Kilka lat temu Ford zmienił nieco strategię dotyczącą swojego popularnego, ale typowo amerykańskiego, sportowego auta i postanowił zrobić z niego globalny samochód. Mustang trafił więc na światowe rynki, a Ford spełnił dziecięce marzenie wielu osób zakochanych w mustangach oglądanych w amerykańskich filmach. Producent chce poszerzyć grupę klientów, bo mustang nie jest już na swoim rodzimym rynku tak rozchwytywany, jak kiedyś.

W 2018 r. Amerykanie kupili 75,8 tys. mustangów, czyli o kilka tysięcy mniej niż w 2017 r. i o kilkadziesiąt tysięcy mniej niż we wcześniejszych dwóch latach. Rekordowy był 1966 r., kiedy na amerykańskie drogi wyjechało ponad 600 tys. mustangów.Auto jest także dostępne w Polsce i w podstawowej wersji ceny zaczynają się od ponad 173 tys. zł. Za GT trzeba zapłacić co najmniej 198 tys. zł, natomiast za wersję bullitt już ponad 219 tys. zł. Ford nie podał jeszcze cennika nowej wersji shelby GT500, wiadomo tylko, że pierwsze egzemplarze trafią do klientów w połowie roku. W kwietniu zeszłego roku koncern ogłosił, że przestaje inwestować w sedany w Ameryce Północnej. Ford postanowił mocno zreorganizować strategię i doszedł do wniosku, że nie warto produkować wszystkiego, lecz skupić się na kluczowych segmentach. Postawił więc na SUV-y i pick-upy. Wyjątkiem od reguły jest choćby mustang. Ford zmienia się też w Europie. Kilka dni temu w mediach pojawiła się informacja, że na Starym Kontynencie firma będzie cięła etaty oraz planuje wycofać się z nierentownych rynków czy niektórych segmentów, jak choćby minivany.

Ford Europe zatrudnia 53 tys. pracowników i ma problemy z odzyskaniem rentowności. W III kw. 2018 r. wygenerował stratę przed opodatkowaniem i odsetkami rzędu 245 mln EUR, co odpowiada ujemnej marży EBIT na poziomie 3,3 proc. Mustangi muszą więc dać innym modelom w rodzinie sygnał do ataku. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy