Mykogen rośnie na pieczarkach

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2015-07-20 22:00

Producenci podłoża korzystają z dobrej passy pieczarkarzy, których ostatnio hołubi gastronomia. Promocji jednak nigdy za wiele — najlepiej z rozmachem

Wraz z naszymi pieczarkarzami, dominującymi pod względem produkcji w Europie, a pod względem eksportu — na świecie, wyrośli producenci podłoża do uprawy tych grzybów. Jeden z nich — Mykogen z Karszewa — walczy o krajowy rynek wart około 600 mln zł.

Fotolia

Przesunięcie na Wschód

— Kluczowy w tym biznesie jest dostęp do dobrych surowców: słomy i pomiotu kurzego [czyli odchodów ze ściółką — red.]. Słomy jest pod dostatkiem dzięki dużym obszarom uprawnym, pomiotu też nie brakuje, bo nasi producenci drobiu są również najwięksi w Europie. Te przewagi zdecydowały o sukcesie tej pieczarkarskiej podbranży — mówi Rafał Nawrocki, prezes Mykogenu, należącego do funduszu Abris. Spółka chwali się 10-12-procentowym udziałem w polskim rynku, którego skala to 1 mln ton podłoża rocznie. W 2009 r. uruchomiła produkcję na Ukrainie, która dziś odpowiada za 15 proc. obrotów.

— Umacniamy tam pozycję, ale to rynek nieporównywalnie mniejszy niż Polska, a do tego ryzykowny. W strategii Abrisu jest rozwój w Europie Środkowej i Wschodniej, więc przyglądamy się innym rynkom, jednak nawet łącznie są one mniejsze niż polski. Polska w skali całej Europy ma 30-procentowy udział. Kiedyś dominowali tu Francuzi i Brytyjczycy. Potem produkcja pieczarek zaczęła się przesuwać na Wschód, a wraz z nią wspierające ją branże — mówi Rafał Nawrocki.

Silni są wciąż Holendrzy, których prześcignęliśmy w pieczarkowym wyścigu w ubiegłym roku. Specjalizują się jednak w pieczarkach zbieranych mechanicznie, które trafiają do przetwórstwa. Naszą domeną są natomiast pieczarki świeże, zbierane ręcznie.

Zeszytowy barometr

Rafał Nawrocki zaznacza, że gdy fundusz przejmował spółkę, miała o połowę mniejsze obroty niż teraz, gdy wynoszą 90 mln zł (dane za 2014 r.).

— Rynek rósł przez lata o 7-10 proc. rocznie, teraz dynamika trochę się zmniejszyła. My rośliśmy szybciej niż rynek i chcemy to utrzymać — zapewnia prezes Mykogenu.

Pieczarkarze są pewni wzrostu w najbliższych latach. Producenci podłoża powinni na tym skorzystać. A jak zmienia się konsumpcja pieczarek? Rafał Nawrocki podaje, że w Polsce zatrzymała się na poziomie 1,8 kg na głowę rocznie. Na polskich stołach królują pieczarki nieprzetworzone.

— Handel postrzega je jako produkt z asortymentu owoców i warzyw i przechowuje razem z nimi. To nie służy pieczarkom, które potrzebują niższych temperatur w ladach chłodniczych. Teraz jedna sieć w Polsce zdecydowała się na taką ekspozycję, zobaczymy, jak to wpłynie na sprzedaż — mówi szef Mykogenu. Krystian Szudyga, prezes Stowarzyszenia Branży Grzybów Uprawnych, twierdzi, że ostatnio to gastronomia mocniej nakręca spożycie pieczarek.

— Są wykorzystywane w produkcji wędlin, serów, zup, dodatków do sosów itp. Barometrem dla branży są niepozorne zeszyciki za 99 groszy, w których czytelnicy dzielą się przepisami. Widać w nich coraz więcej przepisów zawierających pieczarki — tłumaczy Krystian Szudyga.

Zaznacza, że w Polsce i innych krajach słowiańskich pieczarki muszą konkurować z grzybami leśnymi. Dlatego ich spożycie jest niższe niż tam, gdzie takiej konkurencji nie ma. Zdaniem prezesa Mykogenu, ważna dla całego sektora jest też promocja spożycia.

— Australijczycy dzięki dobrej kampanii podnieśli statystyki z 2 do 4 kg na głowę zaledwie w trzy lata — dodaje Krystian Szudyga. Przyznaje też, że polska branża wespół z innymi europejskimi producentami stara się o unijne pieniądze na ogólnoeuropejską kampanię.

Powtarzany zakup

W porównaniu z 2 tys. pieczarkarzy producenci podłoża są bardzo skonsolidowaną branżą. Działa tu kilkanaście firm. Po podłoże klient musi wracać do nich 8-9 razy w ciągu roku, bo tyle razy zbiera pieczarki i raczej nie sięga po produkty importowane.

— To produkt, w którym zachodzą procesy biologiczne, więc bardzo trudno go wywieźć dalej niż na 1 tys. km bez uszczerbku na jakości. A jedną z najważniejszych cech jest efektywność, czyli liczba kilogramów zebranych z metra kwadratowego — oczekiwany wynik to około 30 kg. Bardzo istotna jest też powtarzalna jakość — mówi Rafał Nawrocki. Głównym przedmiotem prac badawczo-rozwojowych, które prowadzi branża, są trwałość upraw i odmiany.

— Wydatki na innowacje czy ochrona własności intelektualnej to kierunki, w których polska branża słabo albo w ogóle nie inwestowała. Teraz się to zmienia, choć jesteśmy na początku drogi. My też mamy w planach opatentowanie kilku pomysłów — mówi szef Mykogenu. © Ⓟ