Myśl na zapas

Beata Tomaszkiewcz
opublikowano: 2000-03-10 00:00

Myśl na zapas

Problem z pożyczką

To, że klient nie może sobie poradzić ze spłatą kredytów jest bardzo często winą jego samego. Wielu osobom fakt posiadania danej rzeczy w szybszym tempie przysłania świat, nie mówiąc już o umowie, którą podpisują z bankami.

W umowie kredytowej wbrew pozorom wcale nie najważniejsza jest kwota, którą godzi się pożyczyć bank. Równie istotne jest to, czy oprocentowanie jest stałe czy zmienne.

OPROCENTOWANIE stałe może być niekorzystne w okresie spadających stóp procentowych. W takim przypadku bowiem, gdy inni kredytobiorcy mają już pieniądze pożyczane na niższy procent, osoba posiadająca dług ze stałą stopą wciąż płaci więcej. W sytuacji malejących stóp procentowych oprocentowanie zmienne jest więc korzystniejsze, bowiem gdy stawki NBP idą w dół, maleje też koszt kredytu.

Jednak od listopada ubiegłego roku mamy sytuację odwrotną — stopy NBP idą w górę. Niestety w ślad za nimi drożeją stawki kredytów, w tym również tych, które mają oprocentowanie zmienne. Oznacza to, że przez cztery miesiące niektóre kredyty mogły podrożeć nawet o 4 proc. Osoba, która decyduje się zaciągnąć dług taką sytuację zawsze musi brać pod uwagę, szczególnie, gdy zaciąga zobowiązanie nie na kilka miesięcy, a na kilka lat.

KOLEJNĄ sprawą jest to, że na zaciągnięcie kredytu decydują się osoby, które zdają sobie sprawę ze swojej złej sytuacji majątkowej i niepewnej zawodowej, np. wiedzą, że w swych firmach są pierwszymi kandydatami do zwolnienia. Dla banku jest to właściwie niesprawdzalne. Dla niego, jeśli klient przyniesie zaświadczenie o dochodach z ostatnich trzech miesięcy i przedstawi zabezpieczenia, jest kandydatem do pożyczenia określonej kwoty pieniędzy. Jednak to, że nie będzie mógł zwrócić długu jest prawie pewne. Konsekwencje mogą być w tej sytuacji znacznie bardziej bolesne dla klienta niż instytucji finansowej. Przyjmując bowiem, że dług był zaciągany pod zastaw mieszkania w ekstremalnej sytuacji stanie się ono własnością banku, który lokal wystawi na sprzedaż i przynajmniej w części odzyska pieniądze. Klient może pozostać bez dachu nad głową i pieniędzy — nawet tych, które sam zainwestował. Oczywiście tak drastyczne sytuacje zdarzają się niezwykle rzadko i nie są wynikiem niespłacenia jednej raty, a wielomiesięcznych zaległości i niedogadania się w tym czasie klienta z bankiem. Dlatego tak istotne jest, by w razie najmniejszych problemów z wypłacalnością informować o tym instytucję finansową. Można wtedy uzyskać odroczenie w spłacie — nawet na kilka miesięcy.