Myślimy o dużych projektach w Polsce

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2016-08-25 22:00

Bez energetyki konwencjonalnej Europa nie będzie w stanie zapewnić sobie stabilnych dostaw energii elektrycznej — twierdzi Tomas David, członek kierownictwa grupy EPH, prezes EP Energy i członek zarządu EP Power Europe.

„PB”: Czy może pan potwierdzić informacje, że EPH uczestniczy w trzech duży procesach sprzedaży aktywów w Polsce, tzn. elektrowni Rybnik, aktywów ciepłowniczych EDF i elektrowni Połaniec?

Tomas Davidczłonek kierownictwa grupy EPH, prezes EP Energy i członek zarządu EP Power Europe
Marek Wiśniewski

Tomas David: Nigdy nie komentujemy informacji o potencjalnych transakcjach, choć nie jest tajemnicą, że EPH już dawno był zainteresowany zwiększeniem obecności w Polsce. I nadal jest. To rynek duży, rosnący i bliski geograficznie. W ostatnich latach staraliśmy się o nabycie m.in. Energi, Enei, SPEC-u i nadal myślimy o dużych projektach w polskiej branży energetycznej. Takie samo podejście mamy w odniesieniu do wszystkich krajów — czujemy się w obowiązku przeanalizować każdy duży podmiot energetyczny, który jest na sprzedaż w siedmiu krajach naszej działalności, czyli w Czechach, na Słowacji, w Polsce, na Węgrzech, w Niemczech, we Włoszech i w Wielkiej Brytanii.

Jak pan dziś ocenia decyzję o zakupie kopalni PG Silesia przed sześcioma laty?

To była dobra i pragmatyczna decyzja. Mimo że nie mieliśmy wówczas w portfelu żadnego aktywa wytwórczego opalanego węglem kamiennym, traktowaliśmy ten zakup jako część naturalnej strategii hedgingowej. Polskie górnictwo jest dziś w trudnej sytuacji i rozumiemy, że rząd widzi społeczne powody, by ten sektor wspierać. Jednak wybiórcze wsparcie, udzielane kopalniom przynoszącym straty, owocuje ogromną presją na ceny, kończy się też utrzymywaniem nadprodukcji surowca. Ewentualna pomoc państwa powinna być sektorowi węgla kamiennego udzielana w takiej formie, która nie zakłóca mechanizmów rynkowych. PG Silesia to dziś najmniejsza inwestycja w naszym portfelu, ale zainwestowaliśmy w nią około miliarda złotych. Cieszy nas, że możemy być punktem odniesienia dla innych śląskich kopalni pod względem efektywności i bezpieczeństwa.

Skąd w ogóle pomysł, aby EPH inwestował w aktywa węglowe w Europie?

Po pierwsze, portfolio wytwórcze EPH jest dziś zdominowane przez aktywa niskoemisyjne, głównie gazowe, jądrowe, wodne i biomasowe, które stanowią około 75 proc. mocy wytwórczych. Po drugie, jesteśmy przekonani, że bez energetyki konwencjonalnej w dającej się przewidzieć przyszłości Europa nie będzie w stanie zapewnić sobie stabilnych dostaw energii elektrycznej. Ta stabilność, a także konkurencyjna cena energii dla odbiorców końcowych, konieczna jest dla utrzymania konkurencyjności gospodarek. Po trzecie, jesteśmy inwestorem strategicznym. Budujemy pionowo zintegrowaną grupę energetyczną, z zasady nie sprzedajemy aktywów, nie mieliśmy też upadłości w grupie.

We wszystkich europejskich krajach toczą się dyskusje na temat mechanizmów rynku mocy. Czy wasz biznesplan uwzględnia ich wprowadzenie?

Rynek mocy nie jest uniwersalnym rozwiązaniem dla każdego kraju. Rynki energetyczne są bardzo różne, a rynki mocy warto stosować tam, gdzie rezerwy mocy wytwórczych są niewielkie, na przykład w Wielkiej Brytanii i we Włoszech. Jeśli chodzi o Niemcy, które mają ogromne rezerwy mocy wytwórczych, to nie sądzę, by władze zdecydowały się na wprowadzenie płatności za moc. Nie uważam też, by było to potrzebne. Jeśli chodzi o Polskę, to śledzimy dyskusję na temat rynku mocy. Z perspektywy makroekonomicznej nie widzę natychmiastowej konieczności jego wprowadzania.

Polskie Ministerstwo Energii priorytetowo traktuje budowę nowych mocy w energetyce węglowej. EPH nie dał się dotychczas poznać jako inwestor zainteresowany takimi przedsięwzięciami.

Nie mamy nic przeciwko ich budowaniu. Uważamy jednak, że w tej części świata elektrowni konwencjonalnych stoi na tyle dużo, że bardziej interesujące jest ich przebudowywanie i modernizacja niż budowanie nowych. Mówię to, oczywiście, z perspektywy prywatnego inwestora, który musi przygotować biznesplan i znaleźć finansowanie.

Jak EPH finansuje inwestycje, zwłaszcza po tym, jak niektóre banki ogłosiły, że nie będą już finansować węgla?

Rzeczywiście finansowanie bankowe jest dziś trudniej dostępne dla projektów wysokoemisyjnych. My jednak mamy możliwość sięgnąć po kapitał własny, czyli przepływy pieniężne generowane przez nasze aktywa.