Zalew aukcji młodej sztuki i setek wciąż pojawiających się nazwisk utrudnia rozpoczęcie przygody z dobrą sztuką. Tym razem w katalogu aukcyjnym zgromadzono nazwiska, które docenili kolekcjonerzy w Polsce i na świecie, a których prace trudno kupić na rodzimym rynku aukcyjnym. Licytacja rozpocznie się od obrazu „Bez tytułu” Wilhelma Sasnala — artysty, którego nazwisko stało się synonimem sukcesu polskiej sztuki młodego pokolenia poza granicami.



Jego prace można dzisiaj oglądać w Tate Modern w Londynie, Centre Pompidou w Paryżu i Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku. W ciągu ostatnich kilku lat prace Sasnala pojawiały się w polskich katalogach aukcyjnych, ale były to przede wszystkim grafiki i rysunki tuszem. W marcu, po raz pierwszy od dwóch lat, licytowany był wczesny olej artysty — również „Bez tytułu” od 48 tys. zł do 160 tys. zł.
Tym razem cena wywoławcza pracy, która powstała w 2001 r., wynosi 60 tys. zł. Warto przypomnieć, że 2000 r. dyptyk „Obrazy z komputera” został kupiony na aukcji charytatywnej za 1,1 tys. zł, a już w 2002 r. w nowojorskim Philips de Pury „UFO” za ponad 200 tys. USD. To budzi emocje wśród tych, którzy na aukcjach młodej sztuki liczą na znalezienie kolejnego Sasnala.
Na aukcji w Desie Unicum, zaplanowanej na 6 listopada, do kupienia będą ponadto dwa oleje Rafała Bujnowskiego i jeden Marcina Maciejowskiego — artystów związanych, podobnie jak Sasnal, z Galerią Raster, która pierwsza zaczęła szeroko promować swoich podopiecznych poza granicami Polski. Pod młotek pójdą również zestaw fotografii instalacji „Lego. Obóz koncentracyjny” Zbigniewa Libery.
To także gratka. Instalacja, która nie została dopuszczona do wystawy na Biennale w Wenecji w 1997 r., dwa lata temu została odkupiona od norweskiego kolekcjonera przez warszawskie Muzeum Sztuki Nowoczesnej za 55 tys. EUR. Nie zabraknie innych nazwisk, które już zdobyły uznanie koneserów, a wciąż są w atrakcyjnych cenach, m.in. Norman Leto, Jakub Ziółkowski i Basia Bańda.