Na biomasie będzie można zarobić, ale w przyszłości

Izabela Tadra
opublikowano: 11-09-2007, 00:00

Producenci biomasy roślinnej czekają na unijne dopłaty i ustawy, które sprawią, że ich uprawy staną się opłacalne.

Ci, którzy dzisiaj zakładają plantacje wierzby energetycznej, czerpią dochody głównie ze sprzedaży sadzonek, a nie opału

Producenci biomasy roślinnej czekają na unijne dopłaty i ustawy, które sprawią, że ich uprawy staną się opłacalne.

Kiedy Andrzej Lepper wysypywał na tory kolejowe zborze należące do Bakomy — był to akt protestu wobec polityki gospodarczej państwa. Jeszcze kilka lat temu doniesienia prasowe o rolnikach opalających mieszkania nadwyżkami produkowanego zboża przyjmowano ze zgrozą jako przejaw gospodarczego absurdu. Dziś nie powinno to już dziwić czy oburzać. Uważa się to bowiem po prostu za racjonalne wykorzystanie alternatywnych źródeł energii.

Unia nakazuje

Zagadnienia związane z ochroną środowiska budzą coraz większe zainteresowanie. To konsekwencja m.in. zaostrzania przepisów dotyczących emisji zanieczyszczeń.

Na liście pięciu groźnych dla środowiska zanieczyszczeń gazowych, takich jak dwutlenek węgla czy tlenek azotu, dwutlenek siarki zajmuje pierwsze miejsce pod względem wyemitowanej ilości. Do 2010 r. Polska musi obniżyć roczną emisję tego gazu do poziomu 1371 tys. ton, czyli prawie o połowę. Już wiosną 2001 r. Parlament Europejski optował za bardziej restrykcyjnymi standardami emisji, uzasadniając to m.in. koniecznością ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. W ten sposób przed polską energetyką wyrosły nowe, poważne wyzwania, bo, pomimo prawnych zobowiązań, 97 proc. energii elektrycznej produkowanej w kraju pochodzi ze spalania węgla kamiennego. To metoda droga, niebezpieczna dla środowiska naturalnego oraz człowieka i mało nowoczesna, bo sprzeczna z ogólnoeuropejską tendencją do obniżania kosztów, przez wykorzystanie paliw alternatywnych.

Nie tylko w płynie

To, co dla polskiej branży energetycznej jest problemem, może być sporą szansą na zyski i rozwój dla rodzimego rolnictwa. Rolnicy, wytwarzający dotychczas przede wszystkim żywność, mogą stać się również producentami roślin energetycznych. Niestety, o zdobyciu przez nich monopolu energetycznego i wyparciu z rynku węgla, oleju opałowego czy choćby drewna raczej nie może być mowy. Najpoważniejszą przeszkodą jest tu zróżnicowanie własności fizycznych oraz składu chemicznego i gęstości, a także energii, możliwej do uzyskania przy spaleniu określonej ilości biomasy, czyli m.in. słomy czy wierzby. Jej niska kaloryczność połączona z ograniczoną dostępnością sprawiają, że w najbliżyszym czasie jedynym dostępnym z technicznego punktu widzenia rozwiązaniem będzie wyłącznie ich spalanie wspólnie z węglem.

Mimo to zaczyna się wyścig dostawców. Jak zwykle na rynku, tak i w tym przypadku, ci, którzy jako pierwsi zainwestują w uprawę roślin energetycznych, będą mieli szansę zawrzeć najatrakcyjniejsze kontrakty na dostawy biomasy. Tym bardziej że prognozy są korzystne — w perspektywie kilku najbliższych lat znaczenia nabiorą biopaliwa stałe, oparte na roślinach energetycznych, których uprawa obejmie znacznie większą powierzchnię (blisko 2,5 mln ha) niż zasiewów rzepaku, przeznaczonego na biopaliwa płynne (około 0,5 mln ha). Dodatkową gwarancją opłacalności uprawy są międzynarodowe przepisy zobowiązujące producentów energii do zakupu blisko 15 mln ton biomasy już w 2010 r. (rocznie zużycie węgla to około 100 mln ton, co odpowiada blisko 200 mln ton biomasy).

Biznes eksperymentalny

— Dziś uprawę wierzby energetycznej można traktować tylko jako dodatkowy dochód i sposób na wykorzystanie nieużywanych areałów — mówi Karol Trombala, współwłaściciel uprawy wierzby energetycznej w Brukach Unisławskich w województwie kujawsko-pomorskim. Uprawia ją od dwóch lat na stosunkowo małej powierzchni 2 ha.

— Na razie uprawa nie jest dochodowa. Dysponujemy poza tym zbyt małym areałem, aby produkować wierzbę na potrzeby elektrociepłowni. A takie propozycje już mieliśmy. Na razie zajmujemy się sprzedażą sadzonek — tłumaczy Trombala.

Mała popularność uprawy wierzby energetycznej wynika także z nieufności polskich rolników, których trzeba przekonywać do eksperymentowania i nowych przedsięwzięć.

— Niektórzy z nich dają się jednak namówić. Szybciej decydują się ci, którzy dysponują nieużytkami. Cała nadzieja w dotacjach unijnych, których spodziewamy się już w przyszłym roku i w ustawodawstwie wymuszającym stosowanie biopaliw — wyjaśnia Karol Trombala.

Przyznaje jednak, że energetyczność wierzby nie jest wystarczająca, aby stosować ją jako „samodzielne” paliwo.

— Pracujemy nad wdrożeniem systemu brykietowania wierzby. Sprasowana, będzie bardziej wydajna i łatwiejsza w użyciu w standardowych, także domowych, piecach — mówi Trombala.

Zupełnie inny pogląd na uprawę wierzby energetycznej ma Marcin Szadkowski. Uprawia ją już od czterech lat na 5 ha należących do jego gospodarstwa rolnego w Złej Wsi Małej, położonej między Bydgoszczą a Toruniem.

— Co roku sprzedajemy całość plonów. Wierzba energetyczna cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem. Używana jest nie tylko jako komponent opałowy, ale także do wytłumiania hałasów, sadzi się ją na przykład przy autostradach, bo świetnie je niweluje, czy w celu zmniejszenia zanieczyszczeń gleby, gdyż wierzba wyciąga z niej razem z wodą ołów i inne metale ciężkie — mówi Szadkowski.

Jego uprawa w całości przeznaczona jest na sadzonki.

— To dużo tańsze i łatwiejsze, a przy tym bardziej opłacalne. Aby wierzba była zdatna do spalania, należy ją przerobić. Problem w tym, że w Polsce jest tylko jeden kombajn do jej zrąbkowania, wypożyczany przez firmę, do której należy. Można co prawda przerobić do tego celu kombajn do zbierania kukurydzy, ale za dużo z tym zachodu —tłumaczy.

Za największy problem uważa jednak nie kwestie techniczne, ale biurokrację znacznie utrudniającą zdobycie dofinansowania na uprawę wierzby.

— Nie dość, że nikt nie pomaga nam w uzyskaniu dofinansowania, które i tak nie jest wysokie — wynosi ono około 45 euro od hektara uprawy — to jeszcze rzuca się nam kłody pod nogi. Wystarczy pomylić się w szacowaniu areału, aby być pociągniętym do odpowiedzialności prawnej — narzeka Marcin Szadkowski.

Co to jest Biomasa...

Biomasa jako źródło energii — Biomasa w ujęciu ekologii to ogólna masa materii organicznej, zawarta w organizmach zwierzęcych i roślinnych w danym siedlisku. Do celów energetycznych wykorzystuje się najczęściej: drewno odpadowe, odchody zwierzęce, osady ściekowe, słomę czy różne gatunki wysokokalorycznych zbórz.

... i co to za wierzba?

Wierzba wiciowa zwana potocznie energetyczną to szybko rosnąca odmiana wierzby, którą uznaje się za doskonale nadającą się do wykorzystania energetycznego i przemysłowego. Kwalifikuje się ją jako bardzo dobre wieloletnie i alternatywne źródło energii odnawialnej. Uznawana za najefektywniejszą z roślin wykorzystywaną do oczyszczania gleby z metali ciężkich, związków toksycznych poprzez wbudowywanie ich w swoją biomasę. Plantacje wierzby mogą utylizować osady ściekowe z oczyszczalni, a związki w nich zawarte nie przedostają się do wód gruntowych. Korzenie wierzby wychwytują ponad 80 proc. zanieczyszczeń! Zbioru dokonuje się po zakończeniu wegetacji, czyli w polskich warunkach, po 15 listopada. Mechaniczny zbiór rośliny może trwać do drugiej połowy marca.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Izabela Tadra

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu