Czy zrównoważony rozwój się opłaca?
To kwestia perspektywy. Dotarliśmy do punktu, w którym dla firm trudne staje się funkcjonowanie bez uwzględniania zrównoważonego rozwoju oraz jego kluczowych aspektów. Dlatego pytanie, które się nasuwa, nie brzmi „czy zrównoważony rozwój jest opłacalny”, lecz raczej „jak sprawić, aby stał się opłacalny”. Należy podkreślić, że od zielonej transformacji nie ma już odwrotu. Wszyscy jesteśmy świadomi, że to jedyny kierunek, który powinniśmy obrać.
Nasza dewiza brzmi „Tworzymy chemię dla zrównoważonego rozwoju” i działamy w zgodzie z nią już prawie 20 lat. Od początku istnienia naszej firmy staramy się być zrównoważeni. Przykładem tego podejścia są nasze zakłady produkcyjne, zwane Verbund, które są w pełni zintegrowane z innymi obszarami biznesowymi. Dzięki temu osiągamy znaczne oszczędności w zakresie zarówno energii, jak i surowców. Budowa tych zakładów była pierwszym krokiem, który podjęliśmy już wiele lat temu.
To co w takim razie zrobić, by taka strategia się opłacała?
Oczywiście istnieją różne aspekty ESG. Strategia powinna zależeć od wielu czynników, w tym od sektora, w którym działa konkretna firma. BASF to przedstawiciel branży chemicznej, która jest specyficzna ze względu na bardzo wysoki poziom zużycia energii. W rzeczywistości to właśnie przemysł chemiczny jest jednym z najbardziej energochłonnych sektorów, jakie można sobie wyobrazić.
Dlatego na wstępie pojawia się kwestia dostępu do zielonej energii, która stanowi kluczowy aspekt zrównoważonego rozwoju. Pierwszym krokiem jest zagwarantowanie dostępu do wystarczającej ilości takiej energii po konkurencyjnych cenach, aby korzystanie z niej było opłacalne.
Kolejną istotną kwestią jest to, że transformacja na drodze ku zrównoważeniu wymaga czasu, nakładów finansowych i osiągnięcia określonej skali produkcji. Oczywiste jest, że koszty znacznie różnią się między małoskalową a wielkoskalową produkcją. Innymi słowy, zawsze potrzeba czasu, aby osiągnąć skalę produkcji, która stanie się opłacalna.
Istotnym aspektem jest także obszar regulacyjny. Konieczne jest inteligentne dostosowanie przepisów prawnych, aby wspierały inwestycje, zamiast je ograniczać. Można to osiągnąć poprzez stworzenie odpowiednich zachęt dla firm, aby inwestowały w rozwiązania zielone i zrównoważone.
Jak wygląda droga do zeroemisyjności tak gigantycznego koncernu jak BASF? Jakie działania już wdrożyliście?
Nasza dewiza brzmi „Tworzymy chemię dla zrównoważonego rozwoju” i działamy w zgodzie z nią już prawie 20 lat. Od początku istnienia naszej firmy staramy się być zrównoważeni. Przykładem tego podejścia są nasze zakłady produkcyjne, zwane Verbund, które są w pełni zintegrowane z innymi obszarami biznesowymi. Dzięki temu osiągamy znaczne oszczędności w zakresie zarówno energii, jak i surowców. Budowa tych zakładów była pierwszym krokiem, który podjęliśmy już wiele lat temu.
Obecnie pracujemy nad wieloma ekologicznymi rozwiązaniami. Koncentrujemy się na technologiach, które pozwalają nam zmniejszyć nasze własne emisje. Doskonałym przykładem jest etap początkowy produkcji chemicznej, gdzie używane są krakery parowe, które zużywają znaczną ilość energii. Wspólnie z partnerami opracowaliśmy technologię, która ogrzewa te krakery za pomocą energii elektrycznej, a nie paliw kopalnych, jak to było dotychczas. Gdyby ta energia elektryczna pochodziła ze źródeł odnawialnych, moglibyśmy potencjalnie obniżyć nasze całkowite emisje o aż 80 proc.
Pracujemy także nad rozwiązaniami, które pomagają innym firmom w redukcji emisji i tworzeniu obiegu zamkniętego w zakładach produkcyjnych. Przykładem jest zielony wodór – opracowaliśmy dwie technologie na nim oparte. Pierwsza to technologia hydrolizy wody, która jest bardziej znana. Jednocześnie pracujemy nad drugą – hydrolizą metanu, która jest mniej wymagająca energetycznie i bardziej ekonomiczna.
Rozwijamy również konkretne produkty, które pomagają naszym klientom w realizowaniu ich strategii ESG. Przykładem jest nasze tworzywo biodegradowalne ecovio®, które wspomaga zamknięty obieg – nie wymaga ono recyklingu.
Jak kształtuje się świadomość klientów? Czy doceniają oni waszą strategię proekologiczną? Czy przy wyborze waszych produktów zwracają uwagę na sposób ich wytwarzania i surowce, czy nadal głównym czynnikiem decydującym jest cena?
Nasi klienci również mają swoje cele związane ze zrównoważonym rozwojem, np. osiągnięcie neutralności klimatycznej. W ostatnich kilku latach zauważamy, że działania w tym obszarze się zintensyfikowały. Wcześniej główny nacisk kładziono na cenę, ale teraz klienci szukają także rozwiązań pomagających im w osiągnięciu celów zrównoważonego rozwoju.
Wiąże się to również z tym, że konsumenci końcowi są obecnie znacznie bardziej świadomi. Kiedy wchodzą do sklepu, chcą wiedzieć, skąd pochodzą produkty, ile CO2 zostało wyemitowane podczas ich produkcji. To wymusza na firmach zmianę sposobu działania.
Jak wygląda rola edukacyjna koncernu BASF?
Działania edukacyjne oraz inne inicjatywy z obszaru społecznej odpowiedzialności biznesu są wpisane w strategię biznesową naszej firmy. Od ponad 12 lat współpracujemy z Centrum Nauki Kopernik, gdzie jesteśmy wyłącznym partnerem laboratorium chemicznego, w którym dzieci i młodzież odkrywają tajniki chemii.
Angażujemy się także w inicjatywy z obszaru Diversity & Inclusion. Od trzech lat prowadzimy kampanię o nazwie „Chemia jest kobietą”. Na początku koncentrowaliśmy się na naszych pracownikach, potem na klientach, w tym roku skierowaliśmy nasze działania na młodzież, konkretnie na dziewczęta. Naszym celem jest pokazanie im, że chemia to fascynujący obszar, a chemiczka to zawód przyszłości, który warto rozważyć. Zachęcamy także do podążania za swoimi pasjami, niezależnie od panujących stereotypów. Chcemy zachęcić dziewczęta do odkrywania możliwości, dlatego też nasza kampania skupia się na pokazywaniu różnych perspektyw i potencjału, jaki tkwi w chemii i naukach ścisłych.

