Na jesieni rusza pod Warszawą produkcja małego elektrycznego autka. Silna konkurencja jednak też nie śpi.
W lutym informowaliśmy, że grupa biznesmenów i konstruktorów pod wodzą inżyniera Stanisława Szadkowskiego szykuje w Pruszkowie produkcję małego elektrycznego autka pod nazwą Sam (patrz zdjęcie). Realizacja tego planu jest coraz bliższa — mimo że projekt nadal owiany jest tajemnicą. Przynajmniej oficjalnie.
— Kompletujemy dostawców tak, by we wrześniu ruszyć z partią pierwszych 500 samochodów. Zostały one zamówione przez właściciela marki ze Szwajcarii — informuje jeden z przedstawicieli spółki Impact Automotive Technologies (IAT), organizatora produkcji.
Według niego od przyszłego roku produkcja osiągnie 5 tys. sztuk rocznie. Za rok o tej porze sprzedaż samów powinna też zacząć przynosić pierwsze zyski.
— W sytuacji, gdy Komisja Europejska ogranicza poziom emisji CO2, a coraz więcej miast zamyka centra dla pojazdów spalinowych, popularność pojazdów elektrycznych będzie rosła — mówi rozmówca z IAT.
Słowa te zdają się potwierdzać działania wielkich konkurentów, np. Mercedesa. Od 10 lat produkuje on popularnego małego miejskiego smarta. Na razie jest on napędzany silnikiem spalinowym, ale na 2010 r. zaplanowano premierę smarta z napędem elektrycznym.
Autorem elektrycznego, dwuosobowego trójkołowca była szwajcarska firma Cree Ltd (obecnie — SAM Cree) z Zurychu. Projekt powstał osiem lat temu. Nabywców znalazło jednak niespełna 100 sztuk, bo auto było za drogie i miało wady konstrukcyjne. Teraz, dzięki usprawnieniom, ma odnieść sukces na rynku. Cena auta ma przekraczać 20 tys. zł.