Na GPW handlowali tylko nieliczni

Łukasz Wróbel, Noble Securities
opublikowano: 24-01-2011, 18:11

Powrót kupujących na Wall Street pomógł zmniejszyć w poniedziałek straty warszawskich indeksów, ale obroty na całym rynku poniżej 800 mln PLN, sugerują, że akcjami wymieniali się tylko ci, którzy nie mieli lepszego zajęcia.

Na poniedziałek w kalendarzu danych makroekonomicznych zaplanowano głównie europejskie publikacje - indeksy PMI dla sektora przemysłowego i usług oraz dynamikę zamówień w przemyśle strefy euro. Niespodzianek raczej nie było, chyba że za taką uznamy nieznaczną poprawę koniunktury w branżach usługowych największej europejskiej gospodarki i bardziej wyraźne ożywienie w całej strefie euro. Ekonomiści spodziewali się stabilizacji wskaźnika PMI na poziomie sprzed miesiąca (54,2 pkt), a tymczasem wzrósł on o jeden punkt do poziomu 55,2 pkt. W sektorze przemysłowym wskaźnik PMI od jesieni 2009 r. utrzymuje się powyżej bariery 50 pkt. oddzielającej symbolicznie recesję od ożywienia gospodarczego. Według dzisiejszych wstępnych odczytów w styczniu indeks PMI dla przemysłu wyniósł w Niemczech 60,2 pkt, a w strefie euro 56,9 pkt. Kolejnym potwierdzeniem takiego stanu rzeczy był styczniowy wzrost o ponad zamówień w przemyśle strefy euro o 2,1 proc. m/m po wzroście sprzed miesiąca o 1,4 proc.

Na rynkach akcji i rynku walutowym tydzień rozpoczął się bez wyraźnego kierunku najważniejszych instrumentów. Tuż po godzinie 17. czasu warszawskiego indeksy i kursu podstawowych walut nie odbiegały od piątkowych poziomów o więcej niż 1 proc. Wyjątki stanowiły jedynie surowce. Po wypowiedzi przedstawicieli kartelu OPEC o możliwym zwiększeniu podaży ropy, cena baryłki spadła o 1,3 proc. poniżej 90 USD, natomiast miedź drożała o 1,3 proc. odbijając się od lokalnych dołków ustalonych w piątek. Bardziej egzotyczne towary takie, jak bawełna, kakao czy tarcica wyceniano dzisiaj o ponad 3 proc. wyżej niż w ubiegłym tygodniu, a wśród produktów rolnych można znaleźć i takie, które od początku roku zyskały na wartości po kilkanaście procent. W tym kontekście słusznie od podnoszony jest temat wpływu wymykającej się spod kontroli banków centralnych inflacji na politykę pieniężną największych potęg gospodarczych oraz na tempo wychodzenia z recesji.

Na warszawskim parkiecie WIG20 i WIG zakończyły poniedziałkową sesję na minusie (starciły odpowiednio (0,4 i 0,6 proc.), chociaż po południu nie bez znaczenia okazał się optymizm amerykańskich inwestorów. Wzrosty głównych indeksów rzędu 0,7 proc. sprawiły, że kupujący powrócili również na nasz parkiet. WIG20 odbił się od poziomu 2700 pkt i na zamknięciu sesji znalazł się o ok. 20 punktów wyżej.

Złoty zachowywał się odmiennie w zależności od zagranicznej walut, względem której chcielibyśmy porównywać jego siłę. W przeliczeniu na dolary umocnił się o ok. 0,5 proc., co wiązać należy z zachowaniem najważniejszej pary walutowej (euro-dolar), której kurs szedł w górę. Po południu euro wyceniano, podobnie jak  w piątek na 3,87 PLN, natomiast frank podrożał o 0,4 proc. do 2,99 PLN.

KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ: Łukasz Wróbel, Noble Securities

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Wróbel, Noble Securities

Polecane