Nec Hercules contra plures. Jeden Intel to za mało. Rzeczywiście ta spółka podała dobre wyniki, ale wcale nie doskonałe. Prognozy były umiarkowane, jak na spółkę ze współczynnikiem cena/zysk równym 55. Trudno, żeby jeden Intel wywołał wzrosty indeksów, kiedy inne spółki podawały słabe wyniki, albo ogłaszały nie satysfakcjonujące prognozy. Dotyczy to tak znanych firma jak Ford, Motorola, Lucent czy EMC.
Dane makro też nie mogły pomóc. Inflacji praktycznie nie ma, a to nie jest w tej chwili dobrze przyjmowane. Zresztą w drugim dniu swojego wystąpienia Alan Greenspan znowu wspomniał o ryzyku deflacji, co po takich danych musiało rynek zaniepokoić. Wykorzystanie potencjału produkcyjnego nawet nie drgnęło, a produkcja przemysłowa wzrosła o marne 0,1 proc. Nie to mieli na myśli ekonomiści mówiąc o ożywieniu gospodarczym. Greenspan w swoim wystąpieniu przed Senatem zazwyczaj powtarza to, co powiedział dzień wcześniej, ale tym razem został zmuszony przez gwałtownie rosnącą rentowność obligacji do stwierdzenia, że nigdy nie powiedział, że rezygnuje z innych niż obniżka stóp możliwości wpływania na rynkowe stopy procentowe. W domyśle: nie rezygnuje z pomysłu wykupu obligacji rządowych. Nie pomogło to obligacjom – rentowność prawie cała sesję rosła i dopiero pod koniec lekko spadła. Tym razem nie było to plusem dla rynku. Nie doszło do przełomu, bo S&P 500 nie przełamał wsparcia, ale jednak naruszył dolne ograniczenie kanału trendu wzrostowego. Po sesji wyniki podawał AMD, Apple i IBM – być może to postawi kropkę nad i, jeśli wywoła spadki.
Dzisiaj sporo ważnych dla rynku spółek poda wyniki kwartalne przed sesją w USA, co wpłynie na rynki Eurolandu. Będą to: Bank of New York, Caterpillar, GM, Honeywell, Nokia, SAP, Sears Roebuck, Coca-Cola. Po sesji gwiazdą, która przyćmi inne będzie Microsoft. Będą i dane makro. O 12.00 dowiemy się jaka była dynamika produkcji w maju w Eurolandzie (prognoza: minus 0,4 proc. m/m i + 0,3 r/r). O 14.30 nadejdzie raport o ilości nowo rejestrowanych bezrobotnych w USA w ostatnim tygodniu (prognoza 425 tys.). Gorsze dane zostaną przyjęte bardzo źle. O tej samej porze dowiemy się jak wyglądał rynek nieruchomości w czerwcu. Prognozuje się spadek ilości wydanych pozwoleń na budowę domów o 0,7 proc. i wzrost rozpoczętych budów o 1 proc. Wpływ na rynek powinien być bardzo niewielki. O 18.00 Fed z Filadelfii poda indeks oceniający sytuację gospodarczą w regionie. Będą to najważniejsze dane makro w tym dniu. U nas posiedzenie rozpocznie RPP, ale to nie ma znaczenia – stopy pozostaną bez zmian. O 16.00 dowiemy się jaka w Polsce była dynamika produkcji przemysłowej (prognoza mówi o wzroście o ponad 7 proc. r/r). W przypadku dobrego zachowania rynków USA gra pod te dane może dać pretekst do wzrostu rynku.
Wczoraj nasz rynek nadal trwał w korekcie, a honoru giełdy broniła praktycznie tylko KGHM. Wtorkowa sesja w USA zachęcała do sprzedaży. Reakcja na wyniki Intela po tej sesji do kupna. Panowała niepewność i chyba poczucie, że wzrosty (szczególnie w sektorze bankowym) dotarły już za wysoko a to zaowocowało korektą. To nie znaczy, że nie będzie jeszcze jednej próby pokonania oporów. Wczoraj w USA po sesji podawał wyniki IBM – reakcja inwestorów pokaże dzisiaj kierunek na otwarciu sesji. Potem będą decydowały następne raporty kwartalne. Ważne decyzje inwestycyjne należy podejmować dopiero wyjściu S&P; 500 z trendu bocznego (975 do 1012 pkt.), bo to ustali kierunek na światowych rynkach akcji. Zyski są tak duże, że przełomowa sesja rozpoczynająca korektę musi doprowadzić do dużych spadków, a może się zacząć każdego dnia. U nas też brak mi finalnej euforii, ale tylko to powstrzymuje mnie jeszcze przed stwierdzeniem, że już zaczęła się dłuższa korekta.