Trwa marazm na warszawskiej giełdzie. Indeksy uparcie opierają się analitykom, którzy od kilku tygodni wieszczą rychłe „przebicie newralgicznych poziomów” przez indeks WIG20. Dobre otwarcie, wywołane wyhamowaniem spadków w Europie, trwało krótko.
Kursy naszych blue chipów praktycznie nie zmieniają się. Lepsze od rynku są papiery Pekao, Agory i KGHM, któremu pomaga sytuacji na rynku miedzi. Słabe są za to Orbis i BPH PBK. Krakowski bank może być kolejnym – po Kredyt Banku – którego wyniki mogą ucierpieć na skutek pogorszenia sytuacji Stocznia Gdynia.
Ponownie traci 4Media. Banki znowu sprzedały pakiet akcji należących do Wojciecha Kreffta i Jacka Merkla. Nadal trwa wyprzedaż akcji PPWK, oskarżanego o twórczą księgowość.
Spada kurs Elektrimu. Wydaje się jednak, że holding ma poważniejsze problemy niż dwa wnioski o jego upadłość.
Rynki oczekiwały na przemówienie prezydenta USA. Bush nie zaskoczył. Powiedział Amerykanom, że zagrożenie jakie Irak stwarza dla Stanów Zjednoczonych jest coraz większe, ale podkreślił, że ewentualna akcja zbrojna nie zacznie się natychmiast. Zobowiązał się także do zbudowania międzynarodowej koalicji na wypadek gdyby Saddam Hussein odmówił rozbrojenia swoich arsenałów. Wydaje się, że słowa prezydenta – zamiast uspokoić – jeszcze bardziej przygnębią rynek, dla którego odwlekanie rozpoczęcia wojny jest złą informacją, przedłużającą okres niepewności.
ONO