Ostatnie sesje przyniosły zniżkę kursów producentów płytek ceramicznych. Według analityków słabszenotowania Cersanitu i Nowej Gali są skorelowane z zachowaniem całego rynku, a w przypadku Polcoloritu rozczarowanie kursem skłoniło inwestorów indywidualnych do wyprzedaży akcji spółki.
"Kurs Ceramiki Nowej Gali wzrósł trochę przed świętami, co wynikało m.in. z podniesienia prognoz na 2005 rok. Natomiast w tej chwili spada z całym rynkiem. Wydaje się, że fundamentalnie ani w Cersanicie, ani w Nowej Gali nic złego się nie dzieje" - powiedziała PAP Sylwia Jaśkiewicz z CDM Pekao.
Dodała, że 2004 rok był dla tych spółek wyjątkowo dobry, głównie z powodu wzrostu w maju 2004 r. stawki VAT na materiały budowlane z 7 proc. do 22 proc.. Podwyżkę cen poprzedziły duże zakupy.
"Być może inwestorzy obawiają się, że skoro pierwszy i drugi kwartał zeszłego roku były tak silne, to w tym roku nie będzie już takiej dynamiki wzrostów. A na pewno nie będzie" - powiedziała Jaśkiewicz.
Nieco inaczej wygląda sytuacja Polcoloritu SA, który zadebiutował na GPW w grudniu 2004 roku i od początku notowań radzi sobie bardzo słabo.
Akcje i prawa do akcji (PDA) Polcoloritu zadebiutowały na giełdzie 9 grudnia 2004 r. ceną 4,35 zł. Po początkowym niewielkim wzroście zaczęły bardzo szybko tracić na wartości. W trakcie sesji w piątek 21 stycznia, po nerwowej wyprzedaży, kurs akcji zbliżył się do 3 zł.
Rodzina Marconi, główni akcjonariusze Polcoloritu, zaniepokojeni ostrą przeceną akcji, nie wykluczyli niedawno kontynuowania zakupów akcji w celu stabilizowania kursu. Zarząd miał też rozważyć skup własnych akcji w celu umorzenia. W grudniu Vittorio Marconi, członek zarządu spółki kupił łącznie ponad 175 tys. akcji i 32 tys. praw do akcji Polcoloritu.
Tymczasem do debiutu giełdowego szykuje się producent płytek z Opoczna. Właściciele Opoczna SA zapowiedzieli, że chcą wprowadzić spółkę na warszawską giełdę jeszcze w pierwszym półroczu 2005 roku. Opoczno jest liderem wśród producentów płytek na polskim rynku, a swój udział w nim szacuje na 23 proc.
"Jest to spółka duża, z dużym kawałkiem rynku, w związku zainteresowanie nią będzie. Poza tym, biorąc pod uwagę, że ciągle budujemy od 80 tys. do 100 tys. mieszkań rocznie i znajdujemy się w ogonie Europy, to wcześniej czy później budownictwo mieszkaniowe musi ruszyć. Nie spodziewam się, że szybko do tego dojdzie, ale tespółki powinny zyskiwać" - uważa Jaśkiewicz.