WARSZAWA (Reuters) - Piątkowa sesja zakończyła się spadkiem indeksów, na co wpływ miała głównie przecena Pekao SA i TPSA. Zdaniem zarządzających korekta spadkowa po dwóch miesiącach zwyżek, która sprowadziła kursy do obecnych poziomów w przyszłym tygodniu może zostać przyhamowana.
"W przyszłym tygodniu oczekiwałbym pewnej stabilizacji indeksów. Raczej WIG20 nie powinien spadać poniżej 1.200 punktów, obecne wyceny mogą zniechęcić do sprzedaży" - powiedział Grzegorz Stulgis, zarządzający funduszem PKO/Credit Suisse.
W piątek indeks WIG 20 stracił 1,6 procent i wyniósł 1.219,7 punktu, ale w skali tygodnia prawie się nie zmienił. Nadal utrzymywała się niska aktywność inwestorów. Obroty wyniosły 173 milionów złotych.
Przyszły tydzień może jednak przynieść dużo informacji natury politycznej z uwagi na rozpoczynający się w czwartek szczyt Unii Europejskiej w Kopenhadze. Ma na nim nastąpić formalne zamknięcie negocjacji akcesyjnych. W ten sposób zostanie oddalone ostatnie ryzyko polityczne dotyczące rozszerzenia UE o Polskę.
Część maklerów sądzi, że do szczytu w Kopenhadze zagranicznych inwestorów chętnych do wyprzedaży polskich akcji będzie raczej niewielu.
Zbliża się także okres przedświąteczny, który często inwestorzy wykorzystują do zamykania nietrafionych w tym roku inwestycji oraz formowania zalążków strategii inwestycyjnych na przyszły rok.
Z ankiety przeprowadzonej przez Reutera wśród domów maklerskich wynika, że na koniec grudnia indeks WIG20 może wynieść 1256 punktów wobec 1219 punktów w końcu listopada.
Zbliżający się koniec roku powoduje także wzrost niepewności inwestorów co do szans realizacji zakładanych wcześniej tegorocznych prognoz finansowych przez spółki giełdowe. Rynek szczególnie interesuje się Pekao SA.
W piątek akcje tego banku potaniały o 2,2 procent do 97 złotych, tracą w mijającym tygodniu 0,4 procent.
Rynek czeka, czy uda się tej spółce pozytywnie zaskoczyć inwestorów i zakończyć czwarty kwartał zyskiem umożliwiającym osiągnięcie 1,0 miliarda złotych zysku netto w całym 2002 roku.
Sprzyjać temu powinna transakcja sprzedaży Polcardu, największej w Polsce firmy obsługującej i rozliczającej transakcje dokonywane kartami płatniczymi. Trudno przewidzieć jednak czy mimo zapewnień Pekao SA dojdzie do niej jeszcze w tym roku.
"Czasu zostało już nie dużo. Pewne jest, że sprzedaż akcji PolCard ma duży wpływ na prognozę banku" - powiedział Jacek Radziwilski, analityk DB Securities.
Pekao SA posiada około 30 procent Polcardu. W piątek prezes Kredyt Banku, który również jest akcjonariuszem Polcardu (10 procent), powiedział, że szanse na sprzedaż spółki w tym roku są wątpliwe. Sprzedażą akcji Polcardu są także zainteresowani inni akcjonariusze - BPH PBK, BIG-BG, BGŻ oraz Orbis.
Prasa szacowała wartość sprzedaży całego pakietu Polcardu na 70-120 milionów dolarów.
Po mimo, że piątek zakończył się 2,1-procentową przeceną akcji TPSA, akcje tej spółki zyskały w tym tygodniu 1,4 procent.
"Rośnie pozytywny sentyment wokół telekomów, co w średnim terminie powinno mieć wpływ również na akcje TPSA" - powiedział Marcin Petelski, analityk w TFI Pionner/Pekao.
W czwartek France Telecom, większościowy inwestor w TPSA potwierdził, że TPSA jest dla niego istotną inwestycją i nie zamierza z niej rezygnować.
W ramach planu ratunkowego France Telecom (FT) nie sprzeda także innych kluczowych aktywów, takich jak operator komórkowy Orange, spółka internetowa Wanadoo i firma zajmująca się przesyłem danych - Equant.
W czwartek FT podał, że od francuskiego rządu dostanie dziewięć miliardów euro. Jest to jeden z elementów planu ratunkowego dla zadłużonej na sumę 70 miliardów euro spółki.
((Kuba Kurasz, Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))