Na granicy opłacalności

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2005-02-11 00:00

Moskwa zwiększyła kontyngenty importowe na mięso. Ale w wyścigu o ich wykorzystanie Polska może przegrać z innymi krajami.

Jeszcze kilka miesięcy temu polskie firmy z branży mięsnej biły się o rosyjskie licencje eksportowe. Dziś trudno im je wykorzystać. Silny złoty sprawia, że eksport z miesiąca na miesiąc staje się coraz mniej opłacalny. Dotyczy to nie tylko rynków unijnych, ale także rosyjskiego, który jest silnie uzależniony od importu.

Zabójczy kurs

Początek roku zapowiadał się dla polskich eksporterów dobrze. Rosja zwiększyła kontyngenty na import mięsa. Limit przyznany dostawcom wieprzowiny z UE wzrósł o 10 tys. t w stosunku do 2004 r.

— Zapotrzebowanie na wieprzowinę z importu jest tam teraz bardzo duże. Niestety, nasz eksport stoi, bo hamuje go wysoki kurs złotego — mówi Witold Choiński z Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa.

Dodaje, że jeśli sytuacja szybko się nie zmieni, miejsce naszych firm w Rosji mogą zająć dostawcy z Ameryki Południowej, USA, Chin i strefy euro, którzy są coraz bardziej konkurencyjni.

— Za trzy dni w Moskwie zaczynają się targi spożywcze Prodexpo, na których można podpisać potężne kontrakty. Przy obecnym kursie byłyby jednak nieopłacalne — mówi Janusz Marchlewski, prezes firmy handlowej Marlex, która jest głównym udziałowcem zakładów mięsnych Polmeat.

Zakłady są jedynym z 19 podmiotów mających licencję na eksport mięsa czerwonego do Rosji.

Granica opłacalności

Do szczęśliwych posiadaczy rosyjskich licencji należą też trzy zakłady giełdowego Sokołowa. Spółka jednak nie ma z pozwoleń dużego pożytku.

— Przy obecnym kursie euro (około 4 zł) oraz dolara (3,1 zł) eksport, zarówno na rynki zachodnie, jak i wschodnie, ociera się o granicę opłacalności. Z tego powodu nasza sprzedaż do Rosji jest obecnie bardzo mała — mówi Jerzy Majchrzak, rzecznik Sokołowa.

Dodaje, że na szczęście ceny surowca w kraju powoli spadają, co pomoże zniwelować straty wynikające z umocnienia złotego.

— Eksport mięsa na rynek rosyjski ciągle jest opłacalny, ale satysfakcjonujący poziom rentowności uzyskuje się tylko przy dużym wolumenie sprzedaży — mówi chcący zachować anonimowość szef jednej z dużych firm z branży.

Jego zdaniem, polskie mięso zawsze będzie na Wschodzie konkurencyjne z uwagi na stosunkowo niskie koszty produkcji oraz bliskość rynku. Przyznaje jednak, że pogłębienie się niekorzystnego kursu walut oraz ewentualne zwiększenie przez Rosję kontyngentu dla producentów z Ameryki Południowej kosztem UE może pogrążyć polskich eksporterów.