Na implementację będą aż dwa lata

opublikowano: 26-03-2019, 22:00

Po trwającym od 2016 r. procesie legislacyjnym Parlament Europejski (PE) uchwalił we wtorek w Strasburgu dyrektywę o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym Unii Europejskiej.

Przeszła zwykłą większością głosów 348:274, przy 36 europosłach wstrzymujących się i aż 93 nieobecnych. Wynik potwierdza, że ten akt prawny wywoływał wiele kontrowersji, zwycięskiej większości brakowało sporo do połowy stanu PE, czyli progu 376. Specyficznie głosowała podzielona polska reprezentacja. Komplet europosłów PiS opowiedział się przeciwko, natomiast delegaci partii, które na nadchodzące wybory zawiązały Koalicję Europejską, spolaryzowali opinie. Dyrektywę poparła większość PO, natomiast przeciwko — czyli ręka w rękę z PiS — głosowali wszyscy ludowcy, część grupki SLD (przy czym Bogusław Liberadzki, który 26 maja będzie otwierał jedną z okręgowych list koalicyjnych, kunktatorsko się wstrzymał) oraz niektórzy weterani PO. Nie tylko urażeni ostatnio Michał Boni i Adam Szejnfeld, lecz nawet… Róża von Thun und Hohenstein, która będzie otwierała jedną z okręgowych list, pozostając dla propagandy tzw. dobrej zmiany unijnym wrogiem numer jeden.

Dyrektywa
uzyskała poparcie większości posłów do PE obecnych na sali w Strasburgu.
Zobacz więcej

Dyrektywa uzyskała poparcie większości posłów do PE obecnych na sali w Strasburgu. Vincent Kessler-Forum

Proces stanowienia prawa UE jest tak skomplikowany, że głosowanie PE to jeszcze nie kropka nad „i”. Chociaż już naprawdę bardzo blisko, już prawie… Najważniejsze, że poprawiany przez kilka miesięcy tekst został w lutym uzgodniony w tzw. trilogu i zatwierdzony przez drugą izbę legislacyjną, czyli ministerialną Radę UE. Wierzchołkiem decyzyjnego trójkąta była również Komisja Europejska (KE), która dyrektywę zainicjowała, ale niektórych zapisów… nie poznała, bo ich ostrość została stępiona. Notabene we wspomnianej drugiej izbie rząd Polski głosował przeciw, współtworząc bardzo egzotyczną grupkę państw, które z rozmaitych powodów dyrektywy nie poparły — były to Włochy (ich rząd ostatnio często tak głosuje), Holandia, Luksemburg i Finlandia. Grupa Wyszehradzka, łącznie z rządem Viktora Orbána, głosowała jak najbardziej za, co potwierdziło fikcję jej zwartości, a także skomplikowanie interesownych gierek unijnych. W każdym razie tzw. mniejszości blokującej w Radzie UE rządowi PiS jak zwykle nie udało się zmontować.

Wyjściowy projekt KE został poprawiony przede wszystkim w artykułach 11 i 13. Wywoływały one najwięcej protestów, to z ich powodów internauci nazywali dyrektywę ACTA 2. Złagodzenie przepisów niewiele w tej ocenie zmieniło. Wydawcy prasy drukowanej w Polsce poparli dyrektywę opublikowaniem w przeddzień głosowania PE pustych pierwszych stron — „PB” oczywiście również. Teraz ostatni akceptujący głos mają unijne państwa, a później dyrektywa zostanie opublikowana w Dzienniku Urzędowym UE. Od wejścia jej w życie każde państwo członkowskie będzie zobowiązane do implementacji nowych przepisów do krajowego porządku prawnego w ciągu dwóch lat. W praktyce to etap najważniejszy, dlatego został wybity w powyższym tytule. Dyrektywa o prawach autorskich w środowisku cyfrowym napisana została bardzo ogólnie i krajowi prawodawcy mają ogromne pole do popisu w interpretacji norm. Uchwalony w Strasburgu nowy akt na pewno wystąpi w naszej kampanii wyborczej do PE, ale w kontekście przeszłościowym. Jego przyszłość w polskim systemie prawnym zależy natomiast od wyników jesiennych (najprawdopodobniej odbędą się 20 października) wyborów do Sejmu i Senatu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu