11 maja 2026 r. na warszawskiej giełdzie zadebiutował PZU ETF Gold Portfelowy FIZ, fundusz, który ma odwzorowywać kurs złota rozumiany jako Bloomberg Gold Subindex Total Return. Wykorzystuje do tego kontrakty terminowe z giełdy Comex, zarazem zabezpieczając kurs walutowy, co ma eliminować wpływ zmian kursów USD/PLN na wynik inwestycji i sprawiać, że stopa zwrotu z funduszu wycenianego w złotych możliwie wiernie będzie podążać za cenami złota wyrażonymi w dolarze.
Jest to trzeci ETF marki PZU notowany na warszawskiej giełdzie. Jako pierwszy – w marcu 2026 r . - zadebiutował fundusz, który ma odwzorowywać benchmark w równych proporcjach składający się z dywidendowych wersji indeksów WIG20 i mWIG40. W kwietniu przyszła kolej na ETF powiązany z MSCI World, czyli najpopularniejszym na świecie indeksem akcji rynków rozwiniętych, w wersji Net Total Return.
- Dla nas ten dzień [debiutu złotego ETF-a – red.] jest szczególne ważny, bo kończy pierwszy etap działań związanych z ETF-ami – komentuje Jarosław Leśniczak, wiceprezes TFI PZU.
Z wcześniejszych zapowiedzi wynikało, ze pod marką PZU pojawi się w 2026 r. sześć ETF-ów. Ten plan generalnie się nie zmienił, choć może się okazać, że jeden z trzech już planowanych zadebiutuje dopiero w 2027 r. To pochodna terminów złożenia prospektów w UKNF.
- Wydaje się, że dwa na pewno uda się uruchomić w tym roku. Trzeci chcielibyśmy – mówi Jarosław Leśniczak.
Zakłada, że wnioski prospektowe złożone na początku 2026 r. zostaną prze nadzór rozpatrzone w wakacje lub niedługo po nich. W tej sytuacji nie chce mówić, jakie ETF-y szykuje już grupa PZU.
- KNF nie do końca lubi, jak na coś jeszcze nie zezwoli, że się już opowiada, że będzie się miało takie i takie fundusze – zaznacza Jarosław Leśniczak.
Ujawnia jednak, że celem TFI PZU jest to, by jego ETF-y były optymalnymi klockami do budowy „podstawowego, klasycznego portfela”.
- Nie będzie to więc nic bardzo wyszukanego. Może będą trochę unikalne, ale na klasach aktywów w miarę podstawowych – twierdzi Jarosław Leśniczak.
