Na kłopoty... przedsiębiorczość

Marta Bellon
opublikowano: 2012-12-20 00:00

Młode osoby powinny nauczyć się obserwacji świata również z perspektywy biznesowej. Inspiracji trzeba szukać wokół siebie — radzą praktycy.

Żyłkę przedsiębiorcy ma niemal każdy z nas. Aby ją uaktywnić, potrzeba nie tylko odpowiedniego systemu szkolnictwa, ale przede wszystkim uświadomienia młodym osobom, że potrzeby własne i innych mogą realizować, prowadząc firmę — radzili praktycy biznesu i start-upowcy podczas Cracow Demo Day, wydarzenia zorganizowanego przez fundusz Satus Venture.

Papier nie wystarczy

— Ośmielanie młodych osób, by myślały szeroko, by obserwowały otaczającą je rzeczywistość, dostrzegały coś, co jest potrzebne nie tylko im samym, ale też komuś innemu, to droga do tego, by tworzyły coś swojego. Wciąż pokutuje w nas myślenie, że przedsiębiorcą można zostać, gdy nagle wpadnie się na jakiś świetny pomysł, tymczasem młodym osobom potrzebna jest nauka myślenia szerszego, kreatywnego. To jest zadanie nie tylko dla nas samych, ale również systemu szkolnictwa. Na lekcjach przedsiębiorczości niekoniecznie uczą dziś o tym, jak myśleć o potrzebach, czy o tym, gdzie zarejestrować firmę jak już będę ją miał — mówi Marek Kapturkiewicz, współtwórca Innovation Nest — klastrowego funduszu venture capital.

Wiedza jest ważna, ale z punktu widzenia przedsiębiorcy sam papier daje niewiele — uważa Wiesław Bury, prezes Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (MARR).

— W Europie początkujący przedsiębiorcy są w dużej mierze prowadzeni za rękę, ale znaczna część z nich nie osiągnie sukcesu. Przedsiębiorca to zawód jak każdy inny. Państwo nie powinno przeszkadzać tym, którzy ten zawód uprawiają, ale niekoniecznie powinno też im pomagać — podkreśla prezes MARR. Wiesław Bury radzi, by start- -upowcy nie zapominali o tradycyjnych gałęziach gospodarki, takich jak motoryzacja czy chemia.

— Młodzi przedsiębiorcy bardziej niż na modnym teraz IT czy innych branżach powinni skupiać się właśnie na obszarach z tzw. starej gospodarki, bo wiele z obecnych mód przeminie — zaznacza prezes MARR.

Pięta Achillesa

Gdzie szukać inspiracji? Dostarczają jej nieraz zaskakujące zainteresowania bądź doświadczenia.

— Wędkarze, którzy łowią szczupaki, szukają ich tam, gdzie jest trudny teren, i zostawiają w wodzie setki złotych, gubiąc przynęty. Pewien Polak wymyślił urządzenie do odhaczania, które pozwala uniknąć konieczności ciągłego zaopatrywania się w nowe przynęty. Ten przykład dobrze obrazuje różnicę w podejściu do rozwiązywania trudności pomiędzy mieszkańcami Stanów Zjednoczonych a Polski. My znacznie później szukamy rozwiązań tych problemów. Zamiast myśleć o tym, jak usunąć daną przeszkodę, przyzwyczajamy się do niej. Amerykanie, jeśli mają problemy, natychmiast poszukują ich rozwiązania — uważa Arek Skuza, współzałożyciel Recognize.im, firmy zajmującej się technologią rozpoznawania obrazu.

Jego zdaniem, takie podejście stwarza ogromne szanse na tworzenie pozornie nawet bardzo dziwnych rozwiązań i nakręca popyt na innowacje.

— Z mojego doświadczenia wynika, że dużo szybciej jesteśmy w stanie zweryfikować innowacyjność naszej technologii w Stanach Zjednoczonych, bo w Polsce, zanim rolnik sięgnie na przykład po smartfona, upłynie dużo czasu. Mamy w naszym kraju rewelacyjnych inżynierów, świetnych pracowitych ludzi, ale podejście do możliwości, jakie dają innowacyjne rozwiązania, to nasza pięta Achillesowa — dodaje Arek Skuza.