W ubiegłym tygodniu zakończyły się rozgrywki drużynowe tenisa ziemnego ligi Let’s Go. Ostatecznie zwycięzcą edycji letniej została drużyna PZU. Nie było to dla nikogo wielkim zaskoczeniem. Od lat pierwsze dwa miejsca okupowane są przez dwa zdecydowanie najlepsze zespoły: PZU i PKO BP. Przed meczem nikt nie miał jednak pewności, jaka będzie ostateczna kolejność.
— Dziś na korcie wszystko może się zdarzyć. Pierwszego singla wygra raczej na pewno Andrzej Merski z PZU. W drugim Adam Owczarek może mieć jednak kłopoty z Pawłem Leśniewskim z PKO BP. Myślę, że o kolejności zadecyduje debel, a tu każdy wynik jest możliwy — spekulował przed meczem Jan Maciejewski, sędzia i menedżer drużyny tenisa ziemnego ligi Let’s Go.
Jak się okazało, przypuszczenia Jana Maciejewskiego były w 100 proc. trafne. W deblu gra była bardzo zacięta. Ostatecznie skuteczniejsi okazali się jednak panowie z PZU.
Niemniej ciekawe były rozgrywki na sąsiednim korcie, gdzie toczyła się walka o trzecie miejsce. Poziom przeciwników był bardzo wyrównany. W rundzie zasadniczej mecz między Finco Group i Axa Assistance zakończył się zwycięstwem Finco Group. W półfinałach minimalnie lepsze wyniki miała jednak Axa Assistance. Grała wówczas z PKO BP.
— O trzecim miejscu, podobnie jak o pierwszym, zadecydował wynik debla. Tutaj lepsi okazali się zawodnicy Axa Assistance. Pokonali Finco Group 8:3 — wspomina Jan Maciejewski.
Obecnie na kortach Warszawianki odbywa się turniej indywidualny. Liderem, którego nikomu nie udało się do tej pory pokonać, jest Andrzej Merski z PZU.
