Trendowi sprzyja też tegoroczny układ dni wolnych od pracy na początku maja, bo pozwala na 9-dniowy odpoczynek przy wzięciu jedynie 3 dni urlopu.



– Początek maja oficjalnie uznać można za rozpoczęcie sezonu urlopowego – przyznaje Karolina Górowska z serwisu podróżniczego Tripsta.pl. I choć to raczej na sierpień przypada największa liczba wyjazdów, spora cześć urlopowiczów, spakuje walizki i na dłuższy wypoczynek uda się już w maju.
Potwierdzają to dane od innych operatorów turystycznych. Marco Polo Travel odnotował w tym roku dwukrotnie większe zainteresowanie organizowanymi przez siebie rejsami po Morzu Śródziemnym niż rok wcześniej. Podczas kilkudniowej wyprawy luksusowym statkiem można już za 1500 zł zwiedzić Rzym, Marsylię, Barcelonę, Walencję i Tunis.
Wśród osób samodzielnie rezerwujących hotele przez serwis hotele.pl najpopularniejsze są w tym roku Rzym, Praga i Paryż, zaś u klientów bukujących bilety lotnicze przez efly.pl – Lizbona.
– Taki wybór świadczy o tym, że już nie tylko niska cena lotu jest głównym czynnikiem decydującym przy planowaniu podróży, ale przede wszystkim atrakcyjność kierunku – uważa Kinga Fromlewicz z grupy eTravel.
Dane eTravel pokazują również, że nie spieszy się nam w tym roku nad Bałtyk. Spadła popularność kurortów nadmorskich, zaś największe zainteresowanie utrzymuje się dla Krakowa, Wrocławia i mazurskiego Mrągowa.
