Przed wybuchem pandemii co czwarty Polak korzystał z transportu miejskiego. W dobie narzuconych ograniczeń większość pasażerów tramwajów, trolejbusów i autobusów miejskich je porzuciła. Teraz z tego transportu korzysta zaledwie co dziesiąty Polak — wynika z ankiety, którą na zlecenie firmy Kross, producenta rowerów, przeprowadziła w drugiej połowie marca agencja badawcza Difference.
Masowy odwrót od transportu miejskiego wynika po części z tego, że powszechna stała się praca zdalna, co nie wymaga wychodzenia z domu, a po części z tego, że w tramwajach i autobusach bardziej narażamy się na kontakt z przypadkowymi osobami, które mogą być nosicielami wirusa. To ryzyko wydaje się mniejsze, gdy poruszamy się po mieście pieszo lub rowerem.
Dlatego też grono zwolenników każdego z tych sposobów przemieszczania się znacząco nie spadło. O ile przed pandemią na piechotę poruszało się po mieście 61 proc. ankietowanych, to teraz robi to 52 proc. Na rowerze jeździł co czwarty, a teraz jest ich 16 proc. Za najbezpieczniejszy środek lokomocji Polacy uważająwłasne auto, dlatego grono osób przemieszczających się po mieście w ten sposób skurczyło się tylko minimalnie — z 58 proc. przed epidemią do 56 proc. obecnie.
Aż 70 proc. jest zdania, że najlepszym środkiem transportu obecnie jest prywatne auto. Bije ono na głowę wszystkie pozostałe metody przemieszczania się, czyli chodzenie na piechotę (na które wskazuje 36 proc. ankietowanych) oraz jazda na rowerze (33 proc.). Zwolennikami hulajnogi jest tylko 7 proc. Polaków, a za publicznym transportem miejskim opowiedział się zaledwie co 50. z ankietowanych. Badanie przeprowadzono w dniach 20-24 marca na reprezentatywnej grupie Polaków.
80 proc. - tylu ankietowanych uważa samochód za bezpieczny lub bardzo bezpieczny środek transportu w czasie pandemii…
52 proc. …a tylu uważa, że bezpieczne lub bardzo bezpieczne jest przemieszczanie się na rowerze oraz pieszo.