Na pewno będzie nerwowo

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 2006-04-03 00:00

Realizacja najbardziej prawdopodobnych scenariuszy politycznych uderzy w rynki. Ten, który ucieszyłby inwestorów, wydaje się dziś nierealny.

Przewidywanie nawet najbliższej przyszłości na scenie politycznej jest zadaniem trudnym, by nie rzec — niewykonalnym. Wskazują na to także ekonomiści, dla których kreślenie możliwych scenariuszy jest bardzo istotne, gdyż to one w dużym stopniu determinują zachowanie rynków.

Polityczny totolotek

— Próby przewidywania przyszłości są dziś totalną loterią. Na rynku panuje konsternacja, a Jarosław Kaczyński, od którego w największym stopniu zależy bieg wydarzeń, udowodnił już niejednokrotnie, że nie ma większych problemów z zaskakiwaniem opinii publicznej decyzjami — tłumaczy Tomasz Zdyb, analityk Pekao.

Na przyszły tydzień zaplanowano głosowanie nad samorozwiązaniem Sejmu, które jednak — także w ocenie ekonomistów — jest mało prawdopodobne.

— Bez PO nie ma na to szans. Daję temu scenariuszowi maksymalnie 10 proc. — ocenia analityk.

Marek Nienałtowski, główny ekonomista TMS Brokers, uważa jednak, że sytuacja rozwija się na tyle dynamicznie, że żadnego scenariusza wykluczyć nie można.

— Jeśli jednak przyjmiemy w bazowym scenariuszu, że samorozwiązanie nie nastąpi, pewnie dojdzie do zawiązania koalicji rządowej PiS i Samoobrony — uważa ekonomista TMS.

Jedno z dwojga

Ten scenariusz będzie niósł dalsze konsekwencje w postaci rekonstrukcji rządu.

— Jeśli Andrzej Lepper zostanie wicepremierem odpowiedzialnym za sprawy rolnictwa, możemy spodziewać się poważnych zmian w składzie Rady Ministrów. Prawdopodobnie opuściłaby ją Zyta Gilowska, Radosław Sikorski, a także premier Kazimierz Marcinkiewicz. To zły dla rynków, jednak prawdopodobny, wariant — uważa Marek Nienałtowski.

O negatywnej reakcji rynków jest przekonana Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego (BH).

— Rzeczywiście, część ministrów może odejść z rządu. Jeśli wśród nich znajdzie się Zyta Gilowska, inwestorzy stracą pewną gwarancję rozsądku tej ekipy — twierdzi ekonomistka BH.

Zaznacza jednak, że równie prawdopodobne jest utrzymanie status quo, co będzie oznaczać trwanie rządu mniejszościowego.

— Jednak jego żywot będzie krótki — uważa ekonomistka.

Równie prawdopodobna, jej zdaniem, jest sytuacja, w której dochodzi do dymisji rządu. W efekcie nieuzyskania przez gabinet Kazimierza Marcinkiewicza wotum zaufania następuje procedura tzw. trzech kroków konstytucyjnych, która powinna wyłonić nowego premiera.

— Nie przyniesie ona skutku, w związku z tym najprawdopodobniej jesienią zostaną rozpisane wybory — uważa ekonomistka BH.

Ekonomiści są zgodni, że opisane scenariusze będą działały przeciw rynkowi, podtrzymując nerwowość inwestorów.

— Różnica polegać będzie na tym, czy zdecydują się od razu na wyprzedaż złotego i obligacji czy będą to robili „po trochu” — twierdzi Tomasz Zdyb.

Tomasz Wronka, szef działu analiz X-Trade Brokers, zwraca uwagę, że notowane w ostatnich tygodniach spadki na rynku złotego wynikały głównie z sytuacji na rynkach bazowych.

— Ewentualna dymisja Zyty Gilowskiej czy koalicja z Samoobroną pozostawały w sferze spekulacji, dlatego rynki nie reagowały zbyt mocno. Jeśli jednak ostatecznie dojdzie do tej koalicji, może to znacznie pogorszyć sytuację na rynku — uważa Tomasz Wronka.

A może jeszcze raz

Przy okazji kreślenia bardziej lub mniej prawdopodobnych scenariuszy odzywa się zapomniana ostatnio kwestia mariażu PiS i PO.

— Skłania mnie do tego ostatnie zachowanie premiera, który ustami rzecznika deklarował w Zurychu, że spełnienie kryteriów z Maas-tricht jest dla rządu ważnym celem, że intencją rządu nie jest ograniczenie rozwoju na polskim rynku, a po rozmowie z prezesem Unicredito jest dobrej myśli. To tak, jakby wołał: Platformo, przybądź! — mówi Marek Nienałtowski.

Gdyby największym partiom udało się dojść do porozumienia, rynek odetchnąłby z ulgą.

— Na razie jednak nic na to nie wskazuje — uważa Katarzyna Zajdel-Kurowska.

Okiem opozycji

Nie będzie powrotu do rozmów

Na pewno nie będzie przyspieszonych wyborów. Na 99 proc. powstanie koalicja PiS z Samoobroną z Andrzejem Lepperem w roli głównej. Dojdzie więc do dosyć głębokiej rekonstrukcji rządu, choć Jarosław Kaczyński nie zostanie jego szefem. Zyta Gilowska przełknęła już tak dużo — np. wycofała się z własnej wizji reformy podatków, że przetrawi w rządzie także Andrzeja Leppera. Co do ewentualnej koalicji PO-PiS — takie są pragnienia premiera. Ale tylko jego, bo nie Jarosława Kaczyńskiego. Nie będzie więc powrotu do rozmów.

Zbigniew Chlebowski, wiceprzewodniczący klubu PO